Sobota, 29 pa藕dziernika, by艂a wietrzna i deszczowa - wcale nieprzypominaj膮ca dnia wysnutego z marze艅. A jednak... o godz. 9.30 wyruszyli艣my do naszego Marzyciela. W baga偶niku naszego samochodu wie藕li艣my wypolerowany, 艣wiec膮cy fioletowym lakierem czteroko艂owiec oznaczony napisem: "MASZYNA SEBASTIANA". Sebastian, nasz 9-letni Marzyciel cierpi膮cy na dystrofi臋 mi臋艣niow膮, 艣ni o takim poje藕dzie ju偶 od kilku lat.

Od pierwszej wizyty min臋艂o kilka tygodni, Sebu艣 wcale nie spodziewa艂 si臋 naszych odwiedzin, dziwi艂 si臋 tylko, dlaczego do domu zjecha艂a nagle ca艂a rodzina.

Kiedy doje偶d偶amy na miejsce Sebastian wraz z mam膮, siostrami i siostrze艅cami czekaj膮 w domu. Deszcz jak na razie przesta艂 straszy膰. Kiedy na podwórku ustawiamy "Maszyn臋 Sebastiana", przchodzi Sebastian z rodzin膮. Oczy ch艂opca robi膮 si臋 okr膮g艂e, buzia szeroko otwarta ze zdziwienia. 艢wiat przestaje istnie膰 - jest tylko Sebu艣 ze swoim fioletowym pojazdem. Jeszcze tylko kask na g艂ow臋 i zasiada zasiada za kierownic膮. Kiedy ju偶 rusza znów zaczyna pada膰. Chronimy si臋 pod dach, jednak Sebusiowi wcale mina nie rzednie, wr臋cz przeciwnie, uradowany sprawdza g艂o艣no艣膰 alarmu, który bardzo dobrze s艂ycha膰 nawet st膮d. Pó藕niej uradowany Sebastian pokazuje zdj臋cia z rehabilitacyjnego wyjazdu nad morze.

Jeszcze tylko pami膮tkowe zdj臋cia, u艣ciski, pozdrowienia i czas wraca膰 do domu. Niestety, spe艂nianie marze艅 nie trwa wiecznie.