Marzeniem Igora było posiadanie psa, a konkretnie owczarka szetlandzkiego. Długi czas szukaliśmy po hodowlach w całym kraju. Wreszcie nadszedł maj i razem z nim wysyp piesków. Okazało się , że większość z nich jest od dawna zamówiona, dla nas niedostępna. Ale w końcu znaleźliśmy pieska z hodowli pani Rusinowskiej z Krakowa. Widząc zdjęcie pieska Igor zakochał się od pierwszego wejrzenia. Miał kolor sierści, charakterystyczne białe plamki i mordkę  - wszystko - takie, jakie wymarzył sobie Igor. Musiały minąć jeszcze dwa tygodnie, żebyśmy mogli odebrać ośmiotygodniowego szczeniaczka. Umawiam się z mamą i dziadkiem Igora i jedziemy. W Krakowie w hodowli SUMMER LADY czeka na nas upatrzona przez Igora suczka o wdzięcznym imieniu LUNA. W miocie było sześć piesków, ale mama bezbłędnie wyróżnia „naszą „ suczkę. Piesków jest dużo, w różnym wieku i mają u właścicielki znakomite, komfortowe warunki. Mama Igora, pani Aneta, zostaje pouczona jak postępować z Luną, przede wszystkim jak ją karmić, jak wyprowadzać na spacer, itp. Podróż powrotna jest trudna. Luna jest niespokojna, wierci się, nie chce spać, wymiotuje, ale też nie chce jeść ani pić. Igor często do nas telefonuje. Nie może się doczekać naszego powrotu. Co jakiś czas posyłamy mu zdjęcie suczki. I wreszcie jesteśmy w Poznaniu, wkraczamy do domu. Igor wita nas przy drzwiach bardzo przejęty, wstrzymujący łzy szczęścia. Szybko wychodzę, żeby Luna miała czas przywitać się ze swoim nowym panem i zaznała spokoju po długiej podróży.

Odwiedzam Igora dwa dni później. Dostałam z poznańskiej firmy DOGS PLATE wyprawkę słoiczkową dla Luny.  Bardzo smakowało jej jedzenie słoiczkowe, ale równie chętnie jadła specjalnie dla niej gotowane przez panią Anetę. Przeszłyśmy się na spacer, podczas którego wszyscy mijający nas ludzie uśmiechali się do nas ? czy do Luny.

Igorze, życzę dużo dobrej zabawy z Luną! Niech się dobrze chowa!

Za pomoc w spełnieniu marzenia dziękuję:

- panu Michałowi Zawiasie,

- wszystkim korzystającym z portalu FaniMani,

- moim przyjaciółkom: Wiesi, Ani, Jagódce i Grażynie.

Dziękuję Piotrowi Andrzejewskiemu za pyszne jedzonko dla Luny.