Od kilku dni spiskowałyśmy z mamą jakby to zrobić Weronice niespodziankę. Jak się umówić, żeby się nie domyśliła, że to właśnie tego dnia, jej wymarzony iPad trafi wprost w jej ręce? Stanęło na spotkaniu w celu ustalenia ostatecznych parametrów sprzętu. Weronika dzielnie odpowiadała na
nasze pytania, ale chyba spodziewała się czegoś innego. Oczy ciągle biegały od ekranu do drzwi wejściowych. Wyraźnie czegoś oczekiwała. Ale nic się nie zmieniało, więc dalej wyjaśniała nam cierpliwie, cóż takiego będzie na tym iPadzie robić. Gdy już chyba troszkę zwątpiła, że to dziś się wydarzy, wszyscy usłyszeliśmy dzwonek.

Tata oznajmił gromkim głosem: „kurier przyszedł” (hahaha… kurier… o godzinie 20:00) i już pod chwili wielki karton wylądował na biurku tuż przed naszą Marzycielką. Nawet jak się spodziewała, że spełnienie nastąpi tego dnia, to na ten widok wyraźnie się rozpromieniła i ucieszyła jeszcze bardziej niż zwykle. Natychmiast przystąpiła do rzeczy, otworzyła karton i …. poleciały na nią chmary zielonych piórek (ku uciesze gawiedzi). Pióra opadły, ale oczom Weroniki nie ukazał się iPad, tylko kolejne pudełko, ślicznie opakowane w zielony papier. „Jakiś gruby ten iPad” zamruczała pod nosem, i jak po chwili się okazało, miała rację, bo to pudło zawierało coś innego. Rozwiązanie tej zagadki pozostawiła na później.

Zniecierpliwiona sięgnęła po kolejny pakunek. Szybko przedarła się przez błyszczący, zielony papier, natykając się na rój iskrzących się i fruwających gwiazdek (O! WOW!) a potem na… gwóźdź programu!

„O jaki duży ekran!” – wykrzyknęła i już po chwili trzymała w rękach swojego Ipada! Cieszyła się całą sobą. Trochę zdawkowo odpowiadała na nasze pytania, bo już zaczęła się logować, „Teraz pokręć głową w prawo” mówiła, jednocześnie wykonując te komendy i w mig zrozumiałyśmy, że właśnie konfiguruje Face-ID. Jeszcze parę ruchów w górę, w dół i sprzęt gotowy do użycia.

„Ej! Ja jutro nie idę do szkoły” – oświadczyła rezolutnie nie odrywając palców i wzroku od ekranu. Widać, że sieć już zaczęła ją wciągać. Kilka fotek nowego sprzętu posłanych do znajomych zrobiło swoje. Ciężko było na nowo przykuć jej uwagę. I nagle sobie przypomniała, że przecież tam była jeszcze jedna paczka. Szybie zdarcie papieru (ale ostrożnie, bo nie wiadomo czy coś znów na nią nie pofrunie) i już za momencik Ipad wylądował bezpiecznie w pięknym etui. „O! z tym będzie mi wygodniej korzystać. I jaki jest lekki” – podkreśliła z wielkim zadowoleniem malującym się na jej
twarzy. „Będę oglądać filmy, trochę grać, no i może też się uczyć” – dodała z przekąsem.

Do północy zdążyła nam podesłać jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć ze swoim nowym ulubieńcem. A nazajutrz, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, grzecznie zasiadła do szkoły online, przed ekranem swojego iPada.

Serdeczne podziękowania za pomoc w spełnieniu marzenia kierujemy do Pana Tomasza Sołtysika.