Zastanawiałam się wczoraj, jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień tzn. 01.03.06 - dzień spełnienia marzenia Karolka a jednocześnie Środy Popielcowej, kiedy to pomazanie popiołem ma nam ukazać naszą kruchość i przemijalność. Nie jest to przecież dzień smutku. Paradoksalnie, ów popiół na naszych czołach jest symbolem nowego początku, naszego nowego życia.

Gdy tak sobie chwilę rozmyślałam, przypomniały mi się, pełne optymizmu, słowa ks. Jan Twardowskiego. Utwierdziły mnie one w przekonaniu, że dzisiejszy dzień będzie wyjątkowy, bo:

Od ciemnej grudki prochu; która smoli ręce,
z namaszczeniem rzuconej w Popielcową Środę,
cichutka radość wzbiera...
Bo przecież od tej grudki - wiosna w drzwiach kościoła, ... będzie więcej spowiedzi i dobrych uczynków...


Tak też było dzisiaj. Radości nie brakowało przez cały dzień. Cieszył się Karol, jego mama, sympatyczny personel oddziału Pulmonologii i oczywiście my - wolontariuszki FMM - Kaja i Basia.

Spełniło się marzenie Karolka. Opakowany w zielony papier laptop stał na biurku. Na nim leżały gry komputerowe i myszka. Nasz Marzyciel, nie przypuszczając, co zawiera duży pakunek, zaczął rozpakowywać najpierw te najmniejsze, ciesząc się bardzo każdym z nich. Zbliżał się kulminacyjny punkt naszego spotkania. Zastanawiałam się nad tym, jaka będzie reakcja Karola na to, co ujrzy po rozpakowaniu ostatniej niespodzianki. Przez cały bowiem czas nie domyślał się, że już za moment spełni się jego największe marzenie. Uśmiechając się, spokojnie "dotarł" do laptopa. Zdziwiony tym, co zobaczył, przez moment nic nie mówiąc spoglądał tylko na zmianę to na nas, to na swój prezent. Po chwili z malującym się szczęściem i zaskoczeniem na twarzy zapytał: Czy to dla mnie? Nie wierzę!

Karolek przez dłuższą chwilę nie mógł uwierzyć w to, że laptop jest po prostu jego. Pytanie więc Czy to dla mnie, nie wierzę? stało się motywem przewodnim naszego spotkania powracającym co jakiś czas :)))

Również dla mamy naszego Marzyciela laptop był stuprocentową niespodzianką. Nie sądziła, że tak szybko spełni się marzenie syna. Widząc ich tak szczęśliwymi czułyśmy się tak, jakby i nasze marzenie właśnie się spełniło. Przekonałyśmy się, że rzeczywiście spełnianie marzenia ma magiczną moc :)))

Wieść o laptopie Karolka błyskawicznie opanowała niemal cały oddział szpitala. Zaczęły więc pojawiać się w naszym pokoiku różne osoby ( m.in: lekarze, pielęgniarki, panie przygotowujące posiłki), które dzieląc z nami radość, gratulowały naszemu podopiecznemu spełnionego marzenia. Atmosfera spotkania, jak widać, była ciepła i serdeczna.

Myślę, że zawsze warto marzyć. Podobno kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie. A gdy się ono spełni, to co dalej? Odpowiedź jest prosta - iść za kolejnym marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze aż do końca. Tak właśnie postępuje Karolek. W przyszłości chce zostać informatykiem. Zdaje sobie sprawę, z tego, że będzie musiał jeszcze zdobyć sporą wiedzę, a to wymaga trochę czasu :))) Laptop dla Karola jest więc sporym krokiem w dążeniu do wybranego zawodu. Oczywiście zabawa i rozrywka, wg niego, to nieodłączne elementy naszego życia. Podzielam tę myśl i dodam tylko, że wiek tutaj nie ma znaczenia, wiem to z własnego doświadczenia :))) Laptop więc może teraz wykorzystywać również do różnych gier komputerowych, do oglądania filmów czy też słuchania muzyki.

Nadszedł czas pożegnania. Przypomniał nam o tym sympatyczny pan, kierowca karetki, który w bardzo subtelny sposób dał nam do zrozumienia, że odwiezie Karolka i jego mamę do domu. Spakowałyśmy więc wszystkie skarby naszego kochanego Marzyciela.

Na zawsze pozostaną mi w pamięci słowa mamy Karolka, które powiedziała żegnając się z nami. Dziękując podkreśliła, jak bardzo ważne do chęci walki z chorobą są marzenia, które się spełniają, nawet te najmniejsze oraz wiara w ludzką dobroć.

Prosiła więc byśmy podziękowały wszystkim tym, którzy przyczynili się do realizacji MARZENIA syna, co tez teraz czynię.
Szczególnie pragniemy podziękować sponsorowi Marzenia Karolka - Firmie SANOFI PASTEUR, dzięki której stało się ono rzeczywistością.

Na zakończenie mama naszego Marzyciela przyznała, że nigdy nie sądziła iż Środa Popielcowa może przynieść tyle radości. Podziękuje za to wieczorem w kościele.
Bo przecież:
Od ciemnej grudki prochu; która smoli ręce,
z namaszczeniem rzuconej w Popielcową Środę,
cichutka radość wzbiera...
Bo przecież od tej grudki - wiosna w drzwiach kościoła... będzie więcej spowiedzi i dobrych uczynków...