Niespodziewajka!

 

Wtorek, południe, godzina 13:15, czas środkowoeuropejski letni, klimat umiarkowany ciepły przejściowy, w powietrzu wyczuwalna nutka ciepła, na niebie przebiega kilka Cirrostratusów… obiekt niczego nie świadomy…dobra, dobra koniec tych żartów... A tak na serio mamo to Twoja wina! Zaszczepiłaś we mnie zbyt mocno te geograficzne kwestie, a dokładając elementy z moich ostatnich obserwacji/nowego hobby związanego z oglądaniem ID (Investigation Discovery) może wyjść z tego ciekawa historia :D Jakżeby inaczej! Słuchajcie więc…

Dawno, dawno temu, bo był to 6 kwietnia wiec stare czasy... ahh jak ten czas szybko ucieka (Boże, mówię jak moja babcia!), przynajmniej jeszcze pamięć mam dobrą!...

O czym to ja mówiłam?! Ahh tak, tak umówienie wizyty…biorę więc telefon, wstukuję numer i dzwonię. Dryń… dryń..., w słuchawce rozbrzmiewa głos, przedstawiam się i staram się ustalić date realizacji marzenia…

- To może dziś!

- Dziś?! – dopytuję…, a w głowie rozrysowuje plan: okej wtorek, dzisiaj dzień wolny (prócz tego że będę jeść…, jeść… i pewnie jeść), nic nie robię… - A jak najbardziej! – odpowiadam.

Myślę, że to była najszybciej ustalona realizacja, odkąd jestem wolontariuszem, ale jakże prze fajne to uczucie, aż nie mogę się doczekać!

Zostaje tylko jedna kwestia… potrzebuje jeszcze jednego wolontariusza. Z pomocą nadlatuje do mnie Natalia, która chętnie do mnie dołącza. Czuje w kościach, że to będzie świetna realizacja! Powiem Wam w tajemnicy, że chyba mam dar, serioo… przewiduje rzeczy! To że realizacja będzie świetna też przewidziałam, więc albo to ja jestem wyjątkowa ;p… albo ja nie wiem…nie no, zdecydowanie to pierwsze ;p

Na zegarach wybija już ten czas! Łączymy się iii... na ekranie rozpromieniony Michał macha nam na powitanie. Wiemy, że niczego się nie spodziewa (no dobra może trochę się spodziewa, bo podpatrzył w samochodzie…), ale mimo to nadal jesteśmy szczęśliwe, że przy nas spełni się jego największe marzenie! Pytamy wiec Michała, czy wie co jest powodem naszej dzisiejszej realizacji i ku naszemu zdziwieniu odpowiada przecząco… pojawia się więc coraz większe światełko w tunelu… a może nie pamięta co tam było w tym samochodzie. Z zadowolonymi minami wraz z Natalią pytamy czy pamięta jakie było jego marzenie… Słuchajcie, nawet nie zdążyłyśmy zadać tego pytania, a znałyśmy już odpowiedź ;p I w tym też momencie widzimy na obrazie wieeelkie pudełko, które zostaje wręczone Michałowi! Aż trudno było mi powstrzymać łzy wzruszenia, które ni stąd, ni zowąd pojawiły się w moich oczach…, ale nie mogę rozpłakać się przecież na realizacji! To szczęśliwy dzień, więc łzy trzeba powstrzymać! Michał z ogromnym zapałem zabiera się za rozpakowywanie prezentu i już za chwile podświetla się czerwona klawiatura… powiem wam efekt wooow!

Coś czuje, że nauka teraz pójdzie w odstawkę, a Fortnite będzie królem dnia i nocy! Aaaaa jak!

Słuchajcie! Nie powiedziałam wam jeszcze jednej ciekawej rzeczy, a bardziej zbiegu okoliczności! Okazało się, że mamy z Michałem psiaki, niby nic dziwnego… duża ilość osób posiada swoje pupile, ale my mamy tej samej rasy, a mianowicie Jack Russell Terrier. I wiecie co w tym wszystkim najlepsze, że mój to chłopiec, a Michała to dziewczynka, więc jak to powiedział Michał

- a może umówią się na randkę? – myślę, że byliby w siódmym niebie, jeśli mogliby się ze sobą pobawić!

 

Michale, dziękujemy Ci, że mogliśmy spełnić Twoje marzenie! To był niesamowity czas móc spędzić z Tobą tak wspaniałe i pełne radości chwile. Dziękujemy Ci, że dałeś nam możliwość realizacji tego co sprawia Ci największa radość. Niech spełniają się wszystkie marzenia, o których pomyślisz, wykorzystuj je, ile sił i baw się tak by wspomnienia były zawsze z Tobą! W marzeniach tkwi wielka siła!!!

 

Dziękujemy firmie Recman, za pomoc w realizacji marzenia Michała! To dzięki Państwa zaangażowaniu Nasz Marzyciel może cieszyć się swoim laptopem i grać, ile sił. Jesteśmy bardzo wdzięczni! Dziękujemy!