Janek - jak wynika z relacji Mamy - od rana wypatrywał nas z okna. Niespokojnie zerkał na zegarek. Babcia powiedziała Mu, że gdy duża wskazówka będzie się znajdować na 12, a mała na 4 wtedy zapukamy do drzwi i Jego marzenie się spełni.

Przed 16:00 zjawiliśmy się przed blokiem Janka. Z nosem przyklejonym w szybę machał nam radośnie. Parę minut później staliśmy już w progu mieszkania. Taaadaaam! Ukochana kolejka dojechała do stacji końcowej!

Zaczęło się wielkie odpakowywanie. W ruch poszła instrukcja składania - najpierw stołu, później pozostałych elementów. Janek, Mama, Babcia, Dziadek i wolontariusze ze skupieniem analizowali każdy element konstrukcji i precyzyjnie wykonywali swoje zadania. Praca szła pełną parą. Janek nie mógł się już doczekać efektu końcowego - ten był już o krok. Pomagał układać tory, składał poszczególne elementy zabawek, testował nowe pendolino. Był w swoim żywiole! Pewne nie mógł się doczekać, kiedy pochwali się prezentem Tacie. I kuzynostwu. Ah, Całemu światu!

Jest! Skończone: układanie, rozkładanie, analizowanie (pogiętej już w ferworze pracy) instrukcji. Pot z czoła otarty - można świętować sukces! Łyk zimnej wody/coli i ta jeszcze bardziej orzeźwiająca myśl : marzenie się ziściło - Janek został właścicielem bajkowego, kolejowego miasteczka. Przepiękna, solidnie wykonana (i nie mała) drewniania kolorowa konstrukcja cieszyła nasze oczy; jeszcze bardziej cieszył widok Janka bawiącego się już swoim kolejowym zestawem. Uśmiech nie znikał mu z twarzy.

Myślę, że od tego dnia odbył już niejedną wspaniałą przygodę wraz ze swoimi pasażerami.
Janek i Fundacja Mam Marzenie bardzo dziękują Sponsorom, dzięki którym Wielkie Marzenie kochanego Jasia mogło się spełnić - dziękujemy Pani Izie i Panu Pawłowi, Willaizery.