„Jeśli potrafisz o tym marzyć, to potrafisz także tego dokonać” – Walt Disney

Założyciel największego przedsiębiorstwa na świecie zdecydowanie wiedział jak marzyć, by potem to przekuć w rzeczywistość. A jego sukces sprawił, że inni zostali zainspirowani ideałami przez niego wyznawanymi, tak jak nasza marzycielka Pola – która chciała zobaczyć Disneyland. To właśnie ten park rozrywki sprawia, że można spotkać swoich bajkowych idoli.

Kiedy wysiedliśmy z samolotu i dojechaliśmy już na miejsce – pomimo zmęczenia całą grupą stwierdziliśmy, że nie będziemy marnować czasu i chcemy poczuć atmosferę disneya, więc czym prędzej ruszyliśmy w stronę parku. Już od wejścia wiedzieliśmy, czemu to miejsce jest tak wyjątkowe. Wszystkie karuzele, postacie, które można było tu spotkać sprawiały, że można się było poczuć częścią Disneya. Na każdym kroku zauważyć można było dziewczynki przebrane za księżniczki, czy też chłopców poprzebieranych za bohaterów. Kiedy już nieco ochłonęliśmy po pierwszym wrażeniu ruszyliśmy w kierunku rollercoasteru Indiany Jonesa. Zdecydowanie ta przejażdżka wywołała w nas oprócz adrenaliny cały wachlarz emocji, od strachu po szczerą radość. Jednak doszliśmy do wniosku, że przecież po to tu jesteśmy – aby zdobyć wszystkie atrakcje, więc chwila strachu jest niewielką ceną.

W Disneylandzie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Dzięki temu mieliśmy między innymi możliwość pomocy Buzz’owi Astralowi w walce ze złym imperatorem Zurgiem, obejrzenie przedstawienia z postaciami Gwiezdnych Wojen czy też odbyć ucieczkę przed kucharzami z perspektywy Remiego(szczurek z bajki Ratatuj). Nie mniejsze oczywiście wrażenie zrobiła na nas parada, która szła przez główny plac w parku i można było zaobserwować większość postaci z bajek Disneya. Jednak podsumowanie każdego dnia odbywało się o godzinie 23, przy zamku Śpiącej Królewny. Wtedy to właśnie odbywał się pokaz świateł bogaty w efekty specjalne, lasery, fajerwerki i wspaniałą oprawę dźwiękową. To właśnie tam najbardziej można odczuć magię tego miejsca.

W momencie kiedy musieliśmy wracać na lotnisko i do Polski, na naszych twarzach było wypisane zmęczenie, jednak było one pozytywne, ponieważ doskonale wiedzieliśmy, że w pełni wykorzystaliśmy ten wyjazd.

Wszystko to jednak dzięki uprzejmości Disneya, który jest sponsorem tego marzenia, gdyby nie specjalna przepustka dla nas, która pozwoliła nam na omijanie kolejek, na pewno nie bylibyśmy w stanie zwiedzić tego wszystkiego w tak krótkim czasie. A na pewno nie mielibyśmy szans na zorganizowanie spotkania naszej marzycielki z Bellą.

Dziękujemy więc za tak miłe przyjęcie i za pomoc w zrealizowaniu tego marzenia.