Listopad nieubłagalnie biegnie ku końcowi. Aura nie przypomina jeszcze zimowej, do Świąt nadal pozostaje mnóstwo czasu a My, obładowane przeróżnymi paczkami o różnej zawartości, zmierzamy raźnym krokiem niczym sam Święty Mikołaj na oddział onkologii.

Czeka tam na Nas nieświadoma celu naszej wizyty Marzycielka, Karolinka. Największy pakunek zostawiamy chwilowo na korytarzu, z pozostałymi paczkami wchodzimy na salę. Uwagę Karolinki przykuwają momentalnie balony, pośród naszych, Fundacyjnych znajdowały się także specjalnie przygotowane na tę okazję balony w kształcie koni. Warto przypomnieć bowiem, iż Karolinka to największa fanka tych zwierząt, jaką udało Nam się do tej pory spotkać. Bez zbędnych zaproszeń przechodzi do zabawy nimi. Angażuje w nią zarówno mamę jak i kolegów z oddziału. Czas płynie niezwykle miło. Z każdą chwilą otwieramy coraz to nową paczkę. Na zawartość każdej z nich dziewczynka reaguje ogromną euforią. Motyw przewodni wszystkich prezentów jest rzecz jasna ten sam, koń. Po pewnym czasie Karolinka stwierdza nawet, że ma dzisiaj na sali całe stado koni.

Widzimy jak mnóstwo radości daje Jej zabawa balonami, zabawkami, poduszką i dochodzimy do wniosku, że to już odpowiedni moment, aby ujawnić ten najważniejszy cel naszej wizyty. Upewniamy się jeszcze, czy Karolinka faktycznie marzy nadal o białym koniu na biegunach. Gdy uzyskujemy twierdzącą odpowiedź, do sali zostaje wniesione ogromne pudło. Po krótkiej walce z ogromem papieru prezentowego i wstążek, naszym oczom ukazuje się w pełnej krasie on, koń na biegunach. Karolinka oniemiała. W Jej oczach widzimy iskierki szczęścia, kiedy dosiada swojego nowego przyjaciela, którego bez namysłu nazywa Majestic. Głaszcze go i obcałowuje. Wręcza mu nawet medal, który Jej zdaniem należy mu się, ponieważ to on sam ją wybrał. Wspaniałomyślnie pozwala pobawić się przez chwile koledze, po czym znów skupia całą swoją uwagę na nowym zwierzęciu. Widok był niezwykły.

Rzeczywiście, często największe i najpiękniejsze dziecięce marzenia spełniają się na naszych oczach, teraz jednak czujemy odmienność i wyjątkowość tej sytuacji. Obie zgodnie przyznajemy, że dawno nie widziałyśmy tak ogromnej radości. Karolinka wczuwa się w zabawę, udaje, że dosiada prawdziwego konia. Szczęście nie ma końca. Po pewnym czasie dziewczynka stwierdza, że odrobinę boli ją głowa. Zrzucamy to na krab tej niezwykłej porcji wrażeń i ewakuujemy się z oddziału, prawie frunąc nad ziemią.

 „Dwa szczęścia są na świecie, jedno małe - być szczęśliwym, drugie - uszczęśliwiać innych”. Karolinko! Dziękujemy Ci za możliwość spełnienia Twojego największego marzenia. Był to dla Nas ogromny zaszczyt. Nigdy nie przestawaj marzyć. Gorąco wierzymy, iż moc marzeń pozwoli Ci choć na moment zapomnieć o wszelkich trudach ciężkiej choroby.

Za radość, za szczęście i za uśmiech Karolinki, z całego serca dziękujemy Marcie, Mariuszowi i Marysi Lalak. To możliwość spełniania marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące. Życzymy Wam drodzy Sponsorzy, by teraz Wasze marzenia się spełniły!!!