Realizacja marzenia Filipka była magiczna i przysporzyła wszystkim jej uczestnikom licznych wzruszeń. Na początku sama przywitałam Filipka i jego rodzinę przy samochodzie, aby zaprowadzić ich na plac manewrowy szkoły motocyklowej PARAmoto, gdzie czekała wielka niespodzianka.
Spokojnie szliśmy i rozmawialiśmy, gdy nagle zza rogu wyłonił się Bumblebee!! (Dla niewtajemniczonych – ulubiony bohater Filipka z bajki Transformers). Filipka zamurowało, a Bumblebee, jak gdyby nigdy nic, przywitał go i wziął za rękę, aby poprowadzić go dalej. Rozległa się muzyka. Był to główny motyw z filmu Transformers, który ma bardzo podniosły charakter. Kawałek dalej stała w rzędzie grupa około 10 motocyklistów na swoich maszynach. Bumblebee powoli, dostojnie zmierzał z chłopcem w ich kierunku. Gdy znaleźli się koło pierwszego motoru rozległ się ryk silnika. Dwa kroki do przodu – odpalił się drugi motor, za chwilę kolejny! Gdy znaleźli się na końcu szpaleru otaczał ich już głęboki warkot dziesięciu motocykli, zza których wybijały się dźwięki smyczków i bębnów. W tym momencie na twarzy Filipka pojawił się spontaniczny, szeroki uśmiech. Ostatni motor był bowiem spełnieniem jego marzeń! I był właśnie dla niego! Stał tam czerwony motorek na akumulator marki BMW – replika motoru BMW S1000RR. Nie trzeba było nic Filipkowi mówić. Od razu wiedział, że ten motor jest już jego i śmiało go dosiadł. Wtedy usłyszeliśmy warkot również jego silnika i jego klakson. Gdy tylko dowiedział się gdzie jest gaz, wyruszył w swoją pierwszą przejażdżkę, a za nim Bumblebee na swoim motorze i wszyscy motocykliści. Ponieważ byliśmy na placu manewrowym, chłopaki mieli duże pole do popisu i ładnych parę minut jeździli jak drużyna, jeden za drugim w ślad nowo upieczonego motocyklisty. Filipek był pod wrażeniem, gdy dojechał do miejsca, gdzie stała jego rodzina wraz z wolontariuszami. Obejrzał się i zobaczył długi sznur motorów stojących wiernie za jego plecami, ryczących na jego cześć.
Nadszedł odpowiedni moment na kolejny punkt programu. Filipkowi brakowało bowiem jeszcze jednej rzeczy do stania się prawdziwym motocyklistom. No bo co to za motocyklista bez kasku? Filipek dostał zdecydowanie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju kask – mówiący hełm Bumblebee!! Pasował idealnie. I jak to bywa z rzeczami, których się nie spodziewamy – chyba w tym momencie podobał mu się jeszcze bardziej niż sam motorek :P
Następnie odczytany został dyplom spełnionego marzenia, a jeden z motocyklistów wręczył Filipkowi również blachę zlotową, czyli dowód uczestnictwa w zlocie motocyklistów, swego rodzaju wyróżnienie.
Tych wszystkich emocji było tak dużo, że Filipek nie miał siły dalej jeździć swoim motocyklem. Pooglądaliśmy więc pozostałe obecne tam motory żeby trochę odpocząć, ale odpoczynku od emocji nie zaznaliśmy. Nasz marzyciel dosiadł taki sam motor jak ten, który dostał tylko duży i niebieski. Dosłownie leżał na nim, aby sięgnąć do manetek. Widać było jak oczami wyobraźni śmiga już gdzieś daleko od nas.
Wszyscy jesteśmy bardzo wdzięczni panom (i pani) motocyklistom za to, że przyjechali spędzić z nami i, przede wszystkim, z Filipkiem trochę czasu. To wy sprawiliście, że ta realizacja była tak wyjątkowa. Co więcej – sprawiliście, że w ogóle była możliwa zrzucając się na motorek. Filipek dał wyraz swojej wdzięczności pod koniec całego wydarzenia i osobiście uhonorował każdego motocyklistę fundacyjną naklejką z podziękowaniem.
To był wspaniały dzień. A najpiękniejsze jest to, że do zorganizowania go w takiej formie nie było potrzeba dużo pieniędzy. Wystarczyło kilkoro ludzi dobrej woli. Dlatego z tego miejsca jeszcze raz serdecznie Wam wszystkim dziękuję – motocyklistom, Wypożyczalniestrojow.pl, PARAmoto oraz Magdalenie Szwed za pomoc w zorganizowaniu całości.
A Ty Filipku – nigdy nie przestawaj marzyć.