Moim marzeniem jest:
pierwsze spotkanie - poznanie marzenia
2015-06-19
Piątkowe popołudnie spędziłyśmy z niezwykle uroczą, miłą, śliczną i rezolutną trzyletnią Zosią. Przywitała nas z mamą, babcią i półroczną siostrzyczką. Zosia bardzo szybko nawiązała z nami kontakt, chętnie uczestniczyła w rozmowie, opowiadała o tym, jak spędza wolny czas. Dziewczynka lubi jeździć na hulajnodze, rowerku, oglądać bajki i przebierać lalki w różne sukienki. Kocha zwierzęta (kotki) i pięknie śpiewa. Rysuje księżniczki, wróżki, zamki i kwiaty. Znakomicie rozróżnia kolory i liczy. Zachwycona prezentem od nas – zestawem dla księżniczki - przeglądała się z dumą w lusterku, poprawiała koronę, spoglądała na pierścionek - prezentowała się jak prawdziwa księżniczka. Ta mała istotka zrobiła na nas ogromne wrażenie swoją inteligencją, bogatym słownictwem i ufnością wobec nas - asystentek wróżek spełniających marzenia.
Jej marzeniem jest zobaczyć Myszkę Miki, Kaczora Donalda i piękne księżniczki w kolorowych sukniach - postacie, które widziała do tej pory w bajkach. Chciałaby zobaczyć te różne postaci w rzeczywistości i wyjechać do Disneylandu.
Pomóżmy spełnić bajkowe marzenie Zosi!
spełnienie marzenia
2017-07-18
– Zosiu, co ci się najbardziej podobało? – zapytałam, kiedy czekaliśmy na powrotny samolot do Warszawy. – Wszystko – odpowiedziała dziewczynka, a ja nawet przez ułamek sekundy nie miałam wątpliwości, że jest inaczej. Tak swoją trzydniową przygodę z Disneylandem podsumowało 7223. dziecko, któremu spełniliśmy marzenie.
Zosia nie była Marzycielką, którą opiekowałam się od początku. Poznałam ją o 5.20 rano w dniu naszego wylotu do Paryża. Nie była jednak sama – obok stała jej młodsza o dwa i pół roku siostra Stefania. Razem zmierzały na pokład samolotu, trzymając się za ręce, a potem razem zachwycały się chmurami. I tak też spędziły czas w Disneylandzie. Razem bawiły się, śmiały, pałaszowały lody. Czasem się przekomarzały, ganiały i szturchały jak to w przypadku rodzeństwa bywa. Przede wszystkim zaś zachwycały się wszechobecną rozrywką i magią bajkowej krainy. Tym sposobem każda z nich skradła mi po połowie serca.
Zosia maksymalnie wykorzystała swój pobyt w Disneylandzie. Nie narzekała, że praży słońce i bolą ją nogi. Dzielnie maszerowała od atrakcji do atrakcji. Karuzele z poruszającymi się z gracją końmi, latającymi dywanami prosto z bajki o Alladynie czy uroczymi słoniami Dumbo tylko na chwilę zakręciły jej w głowie. Potem raz jeszcze zrobiły to kręcące się w trzech kierunkach filiżanki oraz samochodziki wzorowane na te z bajki „Auta”. Z otwartymi z wrażania ustami oglądała ruchome lalki z całego świata, które prezentowały się z gracją, obracały, tańczyły, śpiewały i uśmiechały. Udała się też do krainy Pinokia i Alladyna, które zwiedzała z lotu ptaka, „frunąc” na specjalnym krzesełku. W zamku odwiedziła też królewnę Śnieżkę, której – rzecz jasna – towarzyszyło siedmiu krasnoludków. Poza tym Zosia była też skora do korzystania z atrakcji dla nieco starszych dzieci i wcale się ich nie bała, zadziwiając swoją postawą nie tylko rodziców. Dla relaksu biegała z siostrą po krainie Piratów z Karaibów i Indiany Jonesa, oglądała przedstawienia, jeździła kolejką.
Bardzo podniosłym momentem było dla naszej Marzycielki spotkanie z Kopciuszkiem, który pojawił się w umówionym miejscu specjalnie na jej życzenie. Był ciekawy, czy dziewczynka jest zadowolona z pobytu w Disneylandzie, Zosia zaś sprawdziła, czy jej ulubiona bajkowa postać zgubiła już pantofelek, czy nadal ma go przy sobie. Audiencja u Kopciuszka zakończyła się serią zdjęć i uścisków.
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o paradzie disney’owskich postaci i pokazie bajek na zamku, w trakcie którego niebo rozświetliły dziesiątki fajerwerków. Mimo późnej pory, Zosia oglądała je z zachwytem, a potem opowiedziała o tym, co zobaczyła, Stefci, którą zbyt wcześnie pokonał sen, choć przez długi czas mu się opierała.
Marzenie Zosi mogło się spełnić dzięki wsparciu Hanny i Michała. Dziękujemy Wam, że doceniliście siłę marzeń i sprawiliście, że największe pragnienie Zosi mogło się ziścić.