Jak w paru paragrafach oddać te wszystkie niesamowite emocje, które towarzyszyły nam podczas tego wyjazdu: ekscytacja, niedowierzanie, radość, entuzjazm, wzruszenie – a to i tak nie wszystkie.

Zaczynamy mieszanką ekscytacji i niedowierzania. Sebastian na lotnisku, a nawet już po wylądowaniu w Paryżu, ciągle zdaje się nie wierzyć, iż jego marzenie właśnie się ziszcza, a ten uroczy, niedowierzający wyraz twarzy będzie mu towarzyszyć aż do wierzy Eiffla. Dominika natomiast to inna historia – iskierki w oczach jarzą się od wyjścia z pociągu (a podejrzewam, że rozpaliły się już sporo wcześniej) i szerokim uśmiechem obdarza całą wycieczkę.

Aby podróż była udana, oczywiście potrzebne są różne zawirowania – te, na szczęście w mikro skali mamy już na lotnisku, każdy z uczestników "pika" przechodząc przez bramkę, tym samym powodując spory zator w ruchu i skanowaniu innych pasażerów. Leki, zastrzyki i inne produkty w naszych bagażach wywołują lekkie zdziwienie wśród pracowników lotniska, ale oczywiście ostatecznie ruszamy dalej. Lot okazuje się być inspirujący i refleksyjny dla Sebastiana, który patrząc na ziemię z góry określa ją jako "podłogę", a obserwując chmury z góry przywołuje to jego skojarzenia z niebem i obecnością pośród nich jego dziadka. Podróż się ledwo zaczęła, a my mamy już takie piękne przeżycia.

Nasze zwiedzanie rozpoczynamy od wieczornego opłynięcia Sekwany promem i to wtedy wieża Eiffla mieni się przed nami cudownym złocistym blaskiem, hipnotyzując i tworząc wręcz wrażenie nierzeczywistej piękności. Kolejnego dnia dotkniemy jej już bezpośrednio – jest monumentalna i imponująca, jak i widoki jakie oferuje, acz na sam szczyt energię i odwagę wjechać ma tylko Sebastian, zabierając ze sobą mamę. Po powrocie zdaje się być już ukontentowany, jego wielkie marzenie się spełniło, stanął na szczycie wieży Eiffla!

Dalsze zwiedzanie owiane jest paryską nostalgią, spokojem i urokiem uliczek, kawiarni i oczywiście sklepików. Zwiedzamy, krzątamy się, pozwalamy, aby Paryż nas przeniknął. Wprowadzeni w tak błogi stan, odwiedzamy katedrę Notre Dame, spacerujemy wzdłuż Sekwany, docieramy po Łuk Triumfalny. Paryż z łatwością owija sobie nas wokół palca, poddajemy się jego niesamowitemu urokowi.

Dalsze zwiedzanie jest już bardzo spersonalizowane – Sebastian odwiedził Francję w miniaturze, gdzie pochłonęły go mini budowle, pociągi i kolejki. Dominika zwiedziła Luwr, gdzie poza wypatrywaną Mona Lisą zobaczyła szeroki wachlarz kultury antycznej. Obydwoje w pełni zadowoleni ze swoich wyborów, zebrali podczas tych wizyt wiele cennych wrażeń.

Podczas wyjazdu nie mogło także zabraknąć wzgórza Montmartre i niesamowitej bazyliki Sacre-Coeur.
Cały wyjazd, zwiedzanie wypełnione wzruszeniami nad uroczymi uliczkami, niesamowitymi budowlami i ogólnym czarem tego niesamowitego miasta.

W tym miejscu pragniemy jeszcze raz serdecznie podziękować w imieniu Fundacji Mam Marzenie jak i wszystkich uczestników tego wyjazdu, naszemu sponsorowi – Polonii francuskiej – organizatorom jak i uczestnikom II Rodzinnego Pikniku „Dzieci Dzieciom”, Osny 2015. Dziękujemy wszystkim Państwu za Wasze zaangażowanie i chęć wsparcia naszych działań. Wszystkim, którzy podczas naszego wyjazdu otoczyli nas wyjątkową opieką i serdecznością chcemy podziękować za wspólne chwile i tak serdeczną gościnę. Mamy nadzieję, iż energia bijąca z radości dzieci, z ich spełniającego się marzenia, da Państwu wiele sił do dalszych działań charytatywnych.