Wrześniowa pogoda ostatnio nie rozpieszczała nas swoim urokiem. Tak też było przed wizytą u Huberta, aura była niesprzyjająca, ciągłe deszcze przemieszane ze sporą dozą wiatru. Jak zwykle jednak myliłem się i nie wiedzieć czemu zawsze, gdy aura pogodowa nie jest sprzyjająca jakimś dziwnym trafem w drodze do dziecka niebo nagle się rozpogadza. Tak też było gdy jechaliśmy do Huberta. Mimo, że od paru dni nie było pięknej pogody, a przecież mieliśmy razem z Hubertem i jego rodziną podziwiać jego wymarzony plac zabaw, to akurat tego dnia słońce nie zawiodło nas. Rozpogodziło się i była wspaniała okazja do zabaw na świeżym powietrzu. Do Łężyc dojechaliśmy czym prędzej. Powitała nas Mama Huberta i od razu zaprosiła na plac zabaw. Zaskoczyło mnie to , że oprócz placu zabaw zobaczyłem wielką trampolinę. To była niespodzianka dla Huberta od sponsora. Wielka i piękna trampolina na której Hubert uwielbia skakać. Począłem rozmawiać z mamą Huberta. Okazało się, że w tak trudnej sytuacji życiowej jaką jest choroba dziecka, mama i tata Huberta nie stracili ani krzty energii. Nie dość, że nie stracili energii to przekazują ją również innym dzieciom naszym podopiecznym. Mama i tata chłopca również pomagają nam i innym dzieciom aby ich marzenia się spełniły. Ostatnio na zbiórce zebrali pokaźną sumę pieniędzy na kolejne marzenie. Pomyślałem, że jest to jedna z najpiękniejszych rzeczy którą, ujrzałem. Nie dość, że sami zmagają się z chorobą Huberta to jeszcze pomagają spełnić życzenia innych dzieci. Coś wspaniałego i zasługującego na najwyższe wyróżnienie. Mam nadzieje, że spełnione marzenie Huberta w postaci placu zabaw będzie służyło mu jak najdłużej. Oby przez całe życie rodzice Huberta przekazywali swoją cudowną energię do działania innym. Jak najwięcej takich  przykładów wspaniałego zachowania. Wyjechaliśmy z cudownym nastrojem od chłopca.