Moim marzeniem jest:

Komputer stacjonarny z programem do tworzenia animacji

Kacper, 12 lat

Kategoria: dostać

Oddział: Warszawa

Status marzenia: spełnione

Marzenie zostało spełnione dzięki pomocy

pierwsze spotkanie - poznanie marzenia

2014-11-21

W piątek 21.11 wybrałyśmy się do Starej Miłosnej, aby odwiedzić naszego Marzyciela Kacpra. Gdy stanęłyśmy w drzwiach, Kacper jeszcze biegał po mieszkaniu szykując się do spotkania z nami. Kiedy przedstawiłyśmy się chłopcu, wyglądał na odrobinę onieśmielonego, ale błysk w oku, który się pokazał, kiedy wręczyłyśmy mu lodołamacza (jedna z wersji scrabble), zasugerował nam, że to chwilowe i że Kacper nie jest wcale taki spokojny i wstydliwy na jakiego wygląda. Kiedy zasiadłyśmy wraz z Kacprem i jego mamą do stolika delektując się pysznym ciastem i kawą, rozpoczęła się właściwa część spotkania. Dowiedziałyśmy się, że nasz Marzyciel od dawna myślał już nad tym, co sprawiłoby mu największą przyjemność. I tak usłyszałyśmy, że myślał o spotkaniu z podwójnym Mistrzem Olimpijskim Kamilem Stochem i o dostaniu podczas takiego spotkania nart, ale pomysł ten upadł, ponieważ Kacper doszedł do wniosku, że nie wie, jak szybko mógłby skorzystać z nart i prawdopodobnie zdążyłby z nich wyrosnąć. Ze wszystkich marzeń (a chłopiec ma ich sporo) wyklarowało i wysunęło się na pierwszy plan jedno, a mianowicie komputer stacjonarny, na którym nasz Marzyciel mógłby robić animacje. W tym momencie dowiedziałyśmy się kolejnej rzeczy o Kacprze - nie tylko jest on chłopcem o szerokich zainteresowaniach, ale też jest wszechstronnie uzdolniony. Mama opowiedziała nam, że Kacper bawił się w animację klocków Lego i że wychodziło mu to fantastycznie, a ona nie ma nawet  pojęcia jak on to robił. Niestety na laptopie, który posiadają, Kacper ma ograniczone możliwości rozwoju jednej ze swoich większych pasji. Dlatego też największym marzeniem chłopca jest posiadanie dobrego sprzętu komputerowego, na którym będzie mógł poszerzać i rozwijać swoje zdolności. W trakcie spotkania dowiedziałyśmy się kolejnych rzeczy o naszym Marzycielu, że jak z jego  zdrowiem było lepiej uwielbiał grać w piłkę nożną  i że nauka nie sprawia mu problemów.  Zapewne nowy komputer stacjonarny pozwłilby Kacprowi  zrealizować jego nowe pasje i oderwać sie choć na chwilę myślami od tego, że sporą część życia musi spędzać na dializach.
Dlatego teraz bierzemy się do pracy, by jak najszybciej spełnić marzenie Kacpra.

spełnienie marzenia

2014-12-18

W przedświąteczny czwartek tj 18.12. wybrałyśmy się na kolejne spotkanie z naszym Marzycielem Kacprem, lecz tym razem była to już realizacja marzenia. Jesienna aura popsuła nam trochę plany-Kacper wraz z siostrą się poprzeziębiali i nie chodzili do szkoły, więc z naszej wizyty niespodzianki miało nic nie wyjść. Odebrałyśmy tort zrobiony na zamówienie i ruszyłyśmy w kierunku Starej Miłosnej.
Wchodząc po klatce schodowej nie mogłyśmy jednak doczekać się reakcji naszego 12-latka i przez skorupę znużenia i brzydką pogodę zaczęła przebijać się radość.
Gdy stanęłyśmy w drzwiach mieszkania z wielką paczką, w której ukryte było marzenie Kacpra, mina chłopca, szeroko otwarte oczy oraz utrata głosu, który uwiązł mu w gradle, sugerowały, że nic nie wiedział o naszym przyjeździe. Dowiedziałyśmy się, że mama Kacpra chociaż trochę chciała nam ułatwić niespodziankę, mówiąc dzieciom, że w odwiedziny przyjdzie ich ciocia. Nasz Marzyciel z błyskiem w oku zaczął rozpakowywać paczkę. Radości nie było końca, Kacper od razu zauważył, że model komputera ma fajniejszą wersję obudowy, czyli też taki drobny szczegół, na którym mu gdzieś w głębi zależało. Po obejrzeniu prezentu chłopiec stwierdził, że właśnie o takim marzył, chętnie pozował do zdjęć i opowiadał o tym, że nie spodziewał się, że tak szybko spełnią się jego sny. Dowiedziałyśmy się, że Kacper był podekscytowany parę dni wcześniej, bo na stronie Fundacji zauważył, że jego marzenie zostało adoptowane i obudziła w nim się nadzieja, że komputer szybko dostanie, ale nie myślał, że aż tak szybko i bardziej obstawiał początek przyszłego roku.
Po rozpakowaniu komputera, obejrzeniu kilku gadżetów, które chłopec dostał wraz z nim oraz po krótkiej sesji zdjęciowej, usiedliśmy do stołu, aby skosztować tortu i napić się kawy i herbaty. Widać było, że Kacper jest szczęśliwy, bo nie mógł usiedzieć na miejscu i zaczął bawić się z siostrą, która po chwili pokazała nam jakim jest małym świderkiem, bo ani się obejrzałyśmy, a była już w pustym kartonie po komputerze. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę, po czym pełne pozytywnego nastroju i z sercem zalanym falą radości wróciłyśmy do domów i zawieruchy przedświątecznej.