W przedświąteczny czwartek tj 18.12. wybrałyśmy się na kolejne spotkanie z naszym Marzycielem Kacprem, lecz tym razem była to już realizacja marzenia. Jesienna aura popsuła nam trochę plany-Kacper wraz z siostrą się poprzeziębiali i nie chodzili do szkoły, więc z naszej wizyty niespodzianki miało nic nie wyjść. Odebrałyśmy tort zrobiony na zamówienie i ruszyłyśmy w kierunku Starej Miłosnej.
Wchodząc po klatce schodowej nie mogłyśmy jednak doczekać się reakcji naszego 12-latka i przez skorupę znużenia i brzydką pogodę zaczęła przebijać się radość.
Gdy stanęłyśmy w drzwiach mieszkania z wielką paczką, w której ukryte było marzenie Kacpra, mina chłopca, szeroko otwarte oczy oraz utrata głosu, który uwiązł mu w gradle, sugerowały, że nic nie wiedział o naszym przyjeździe. Dowiedziałyśmy się, że mama Kacpra chociaż trochę chciała nam ułatwić niespodziankę, mówiąc dzieciom, że w odwiedziny przyjdzie ich ciocia. Nasz Marzyciel z błyskiem w oku zaczął rozpakowywać paczkę. Radości nie było końca, Kacper od razu zauważył, że model komputera ma fajniejszą wersję obudowy, czyli też taki drobny szczegół, na którym mu gdzieś w głębi zależało. Po obejrzeniu prezentu chłopiec stwierdził, że właśnie o takim marzył, chętnie pozował do zdjęć i opowiadał o tym, że nie spodziewał się, że tak szybko spełnią się jego sny. Dowiedziałyśmy się, że Kacper był podekscytowany parę dni wcześniej, bo na stronie Fundacji zauważył, że jego marzenie zostało adoptowane i obudziła w nim się nadzieja, że komputer szybko dostanie, ale nie myślał, że aż tak szybko i bardziej obstawiał początek przyszłego roku.
Po rozpakowaniu komputera, obejrzeniu kilku gadżetów, które chłopec dostał wraz z nim oraz po krótkiej sesji zdjęciowej, usiedliśmy do stołu, aby skosztować tortu i napić się kawy i herbaty. Widać było, że Kacper jest szczęśliwy, bo nie mógł usiedzieć na miejscu i zaczął bawić się z siostrą, która po chwili pokazała nam jakim jest małym świderkiem, bo ani się obejrzałyśmy, a była już w pustym kartonie po komputerze. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę, po czym pełne pozytywnego nastroju i z sercem zalanym falą radości wróciłyśmy do domów i zawieruchy przedświątecznej.