Dzień 1 (Piątek) 

Z Karolem, Jego tatą i siostrą Izą spotkaliśmy się na lotnisku Chopina w Warszawie. Po krótkiej rozmowie postanowiliśmy udać się do odprawy biletowo-bagażowej, ponieważ nie byliśmy pewni, ile cała procedura potrwa dla osoby niepełnosprawnej. I tu przeżyliśmy pierwsze zaskoczenie, trzeba przyznać bardzo miłe. Lotnisko Chopina zapewnia możliwość bezpłatnego skorzystania z asysty począwszy od punktu zgłoszenia, poprzez procedury odprawy i kontroli, aż do zajęcia fotela w samolocie i z powrotem. Tak więc Karol wraz z rodziną zostali potraktowani jak V.I.P. Zresztą załoga samolotu lecącego do Londynu również była bardzo miła i uczynna. Naszym rejsem leciała także piosenkarka Pani Ania Dąbrowska, która zaproponowała, że zamieni się z Karolem na miejsca w samolocie, tak, aby chłopiec miał więcej wolnej przestrzeni.

Lot trwał prawie dwie godziny, jednak Karol dzielnie zniósł podróż. Na lotnisku w Londynie również przyszedł po Nas asystent osoby niepełnosprawnej, który towarzyszył Nam aż do momentu odbioru bagaży.

Na hali lotniska czekał na Nas już Pan Tomasz Wolski, który okazał się naszym dobrym duszkiem przez resztę pobytu w Londynie. To właśnie Pan Tomasz „zatroszczył” się o to, aby zdobyć bilety na mecz Chelsea F.C., o zobaczeniu którego marzył Karol. Ściślej mówiąc Pan Tomasz, oraz dwaj jego koledzy – Pan Mateusz i Pan Łukasz – oddali swoje własne bilety, tak, aby Karol wraz z rodziną mogli obejrzeć mecz.

Pan Tomasz z Panem Mateuszem zawieźli Nas do hotelu oddalonego o godzinę jazdy od lotniska. W hotelu pomogli Nam się zakwaterować i uroczyście przywitali Karola, jako wiernego fana Chelsea F.C. Z tej okazji wręczyli mu torbę pełną niespodzianek. Chłopiec był mile zaskoczony. I pomimo zmęczenia całodzienną podróżą naprawdę dzielnie się trzymał. 

Dzień 2 (Sobota) 

Ponieważ mecz był w niedzielę, postanowiliśmy ten dzień przeznaczyć na zwiedzanie. Dlatego po śniadaniu ruszyliśmy w miasto. Wprawdzie pogoda nie nastrajała do zwiedzania (było zimno i wietrznie), ale nie zraziliśmy się tym. Karola porządnie okryliśmy kocem i z uśmiechami na twarzy wyruszyliśmy oglądać Londyn. Buckingham Palace jest obowiązkowym miejscem na mapie w trakcie zwiedzania Londynu, dlatego nasze kroki najpierw skierowały Nas w tym kierunku. Przecież nie wypada nie wstąpić do królowej na herbatkę! Następnie nasze nogi, dosyć okrężną trasą, skierowały się do Big Bena. Najpierw przespacerowaliśmy się St. James Park, następnie krocząc różnymi uliczkami dotarliśmy do Big Bena i Westminster Palace oraz zobaczyliśmy Westminster Abbey.

Okazało się, że na zwiedzanie mieliśmy tylko przedpołudnie, ponieważ na pozostałą część dnia Pan Tomasz już zapewnił inne atrakcje Karolowi. Zaprosił bowiem chłopca na trening Polskiej Akademii piłki nożnej Dragons United, gdzie trenuje Jego synek. Zaoferował się także, że przyjedzie po Karola i potem odwiezie go do hotelu.

Dragons United jest to polska szkółka piłkarska w Londynie, która szkoli dzieci w wieku od 3 do 14. Lat. Zarówno trenerzy jak i młodzi piłkarze bardzo chcieli poznać Karola. Treningi odbywają się w okolicach Stadionu Wembley. Karol przez trenerów szkółki oraz chłopców został przyjęty bardzo ciepło i przyjaźnie. Popatrzył trochę na trening, a potem wszyscy chwilę z Marzycielem porozmawiali i życzyli Mu powrotu do zdrowia.

Nie przeciągano jednak spotkania, ponieważ chłopiec po całym dniu był już zmęczony, a jeszcze czekała Nas uroczysta kolacja, na którą zaprosił nas Pan Tomasz wraz ze swoją żoną Magdą. Zaserwowano Nam najsmaczniejsze polskie jedzenie w Londynie. Karol też był zadowolony z posiłku. Nawet Pani Magdzie udało się namówić chłopca na porcję lodów, co zdziwiło tatę, ponieważ zazwyczaj musi go namawiać do jedzenia. Najwidoczniej pobyt w Londynie chłopcu służył.           

Dzień 3 (Niedziela) 

Dzięki uprzejmości Pani Doroty Zimnoch, znalazł się także czwarty bilet, także cała delegacja z Polski mogła wejść w tym historycznym dla Karola dniu na Stadion Stamford Bridge i obejrzeć mecz Chelsea F. C. Również i dziś asystował Nam Pan Tomasz, z którym spotkaliśmy się przed stadionem około 13:00. Wprawdzie mecz zaczynał się dopiero o 15: 00, ale nasz Opiekun chciał pokazać Karolowi całą oprawę związaną z meczem. Stadion może pomieścić ok. 42. tysiące osób. I trzeba przyznać, że przed meczem prawdziwe tłumy kibiców znajdowały się przed Stadionem. Karol już w drodze na mecz miał uśmiech na twarzy. A kiedy podjechaliśmy pod Stadion i chłopiec zobaczył innych zapaleńców ubranych na niebiesko, to uśmiech już Mu nie schodził z ust. Tata później określił ten uśmiech „bananem”.

Razem z Panem Tomaszem poszliśmy do 2-piętrowego sklepu Megastore Chelsea, gdzie można dostać zawrotu głowy od mnogości gadżetów związanych z klubem i jego piłkarzami. Karol zrobił tam drobne zakupy. Fundacja Mam Marzenie także chciała zrobić Mu drobny prezent, dlatego podarowała bidon, oczywiście z emblematem klubu. Następnie poszliśmy na plac przed klubem, gdzie mogliśmy zrobić sobie zdjęcie z maskotkami Chelsea F. C. i jeszcze bardziej wczuć się w atmosferę zbliżającego się meczu. Okazało się także, że klub ma swoją własną orkiestrę dętą, która dała występ. Muzyka bardzo się Karolowi spodobała, naprawdę się ożywił słuchając jej. Nawet w rytm jednego utworu machał szalikiem. Fajnie było patrzeć na uradowanego chłopca.

Godzina zero wreszcie wybiła. Przyszedł czas, kiedy trzeba już było wejść na Stadion. Marzenie chłopca wreszcie miało się spełnić. Karol wraz z tatą i siostrą udali się na swoje miejsca, z których jak później relacjonował, był zadowolony, ponieważ bez przeszkód mógł obejrzeć cały mecz. Stadion Stamford Bridge był pełny. Nie było chyba ani jednego wolnego miejsca, tłum szalał. Przez całą rozgrywkę kibice Chelsea F. C. zagrzewali zawodników do gry śpiewem i oklaskami. Atmosfera była naprawdę niesamowita. Karol był wniebowzięty. Nie było Mu nawet smutno, że jego ukochany klub zremisował 1:1z Leicester City FC.

Po meczu Pan Tomasz, dzięki niebywałym znajomościom, zabrał Nas do elitarnego klubu Chelsea Health Club & Spa, gdzie podczas meczu czekają na zawodników ich rodziny. Do klubu można wejść tylko na specjalne zaproszenie. Mieliśmy nadzieję, że uda się Karolowi spotkać któregoś z zawodników. Niestety nie było nam to dane. Szczęście dopisało Nam jednak, kiedy wychodziliśmy już ze stadionu. Wywiadu do telewizji udzielał akurat trener drużyny – Guus Hiddink. Pan Tomasz poprosił go, czy nie zechciałby zrobić zdjęcia z Karolem. Trener Hiddink zgodził się i dodatkowo złożył autograf w książce Karola o Chelsea F. C., którą chłopiec akurat miał przy sobie. Nasz Marzyciel był bardzo zadowolony z tej niespodziewanej sytuacji. 

Dzień 4 (Poniedziałek) 

Nadszedł dzień wyjazdu. Do hotelu przyjechał po nas Pan Tomasz z Panem Mateuszem, którzy zawieźli Nas na lotnisko. Na do widzenia Pan Tomasz wręczył jeszcze Karolowi flagi Chelsea F. C. oraz szalik True Blues Poland (oficjalny FanClubu Chelsea F. C. w Polsce). Pożegnanie było bardzo długie i wzruszające. Tata Karola jeszcze raz bardzo za wszystko podziękował, podkreślając, że wczoraj banan z ust chłopca nie schodził cały wieczór.

Również na lotnisku w Londynie dostaliśmy asystenta osoby niepełnosprawnej, więc wszystko, aż do momentu wejścia na pokład samolotu przebiegło bardzo sprawnie. Przyszedł wreszcie moment i naszego pożegnania. Wszyscy mieliśmy łzy w oczach, ponieważ zdążyliśmy się przez ten krótki okres czasu naprawdę ze sobą zżyć. Karol oraz Jego rodzina są bardzo ciepłymi i życzliwymi ludźmi. I spędzenie z Nimi czasu podczas spełnienia tego marzenia to była prawdziwa przyjemność!!!

Cieszę się bardzo, że mogliśmy Ciebie poznać Karolu. I bardzo dziękujemy Ci za to cudowne marzenie.

Chcielibyśmy także gorąco podziękować wszystkim osobom, które z takim sercem i zaangażowanie pomogły Nam to marzenie zrealizować!!! Dzięki Wam, Karol przeżył najpiękniejsze chwile swojego jeszcze krótkiego życia i mógł uwierzyć, że marzenia naprawdę się spełniają. W imieniu Fundacji, Karola i Jego rodziny serdecznie Dziękujemy przesyłamy do:

  •          Koła Naukowego Prawa Sportowego UwB;
  •          I LO w Białymstoku;
  •          Sponsorom Anonimowym;
  •          Pana Tomasza Wolskiego;
  •          Pana Mateusza Galewskiego;
  •          Pana Łukasza Lipiec;
  •          Pana Leszka Banaszak;
  •          Pani Dorocie Zimnoch;
  •          Pani Urszuli Wardzińskiej; 
  •          Pana Pawła Sawickiego z Przyjaciółmi;

Uśmiech chorego dziecka w chwilach spełnianego marzenia jest najszczerszy i najważniejszy. I za to wszystko jeszcze raz bardzo mocno Dziękujemy!!!