11 listopada to nie tylko 艣wi臋to narodowe – od bie偶膮cego roku to tak偶e wyj膮tkowy dzie艅 dla Julki, bowiem wtedy spe艂ni艂o si臋 jej wielkie marzenie: do ró偶owego konia na biegunach, którego ma od kilku lat, do艂膮czy艂 bia艂y jednoro偶ec w mechanicznym wydaniu, powi臋kszaj膮c tym samym osobiste zoo naszej Marzycielki.

Tu偶 przed po艂udniem umówi艂y艣my si臋 z tat膮 naszej podopiecznej, który zaproponowa艂 pomoc w transporcie zwierzaka. By艂y艣my mu za to bardzo wdzi臋czne, bowiem trudno by艂oby nie艣膰 go przez kilka kilometrów, nie budz膮c przy tym sensacji. Nadmieni臋, 偶e zanim jeszcze wsiad艂y艣my do samochodu, trzymane przez nas bia艂e cudo wzbudzi艂o zachwyt przypadkowej 2-latki, któr膮 dziadkowie musieli d艂ugo nak艂ania膰, aby zechcia艂a kontynuowa膰 艣wi膮teczny spacer.

Julka nie spodziewa艂a si臋 naszej wizyty, by艂a za to przekonana, 偶e zjawi si臋 u niej nauczycielka – rodzice musieli jako艣 zaspokoi膰 ciekawo艣膰 dziewczynki, która za wszelk膮 cen臋 chcia艂a wiedzie膰, dlaczego musi ubra膰 si臋 w sukienk臋, a nie mo偶e biega膰 po mieszkaniu w wygodnych dresach. Tym sposobem na chwil臋 zamieni艂y艣my si臋 w cia艂o pedagogiczne z prawdziwego zdarzenia. Nasza przygoda nie trwa艂a jednak d艂ugo – kiedy tylko Julka zobaczy艂a stoj膮cego w drzwiach konia, za nim za艣 nasze twarze, wiedzia艂a, 偶e rodzice 偶artowali. U艣miech, który pojawi艂 si臋 na jej twarzy, odkry艂 wszystkie emocje – Marzycielka by艂a przeszcz臋艣liwa. Od razu wsiad艂a na now膮 zabawk臋 i pop臋dzi艂a przed siebie, zamieniaj膮c pod艂ogi w ca艂ym mieszkaniu w oryginalny tor wy艣cigowy, który powi臋ksza艂 si臋 sukcesywnie, kiedy tata zwija艂 kolejne dywany. Potem przyszed艂 czas na karmienie konia 艣wie偶膮 marchewk膮, wszak po ci臋偶kiej pracy nale偶y si臋 chwila przyjemno艣ci, czesanie, robienie kitek i profesjonaln膮 stylizacj臋. Nast臋pnie by艂a ma艂a przerwa na tort, herbat臋 i wr臋czenie dyplomu, po której Julka wsiad艂a na konia i dalej cwa艂owa艂a jak rasowa amazonka, 艣miej膮c si臋 przy tym rado艣nie.