Nie spodziewałem się, że moje największe marzenie tak szybko się spełni. Marzyłem, by na własne oczy zobaczyć wyścigi MotoGP.

W niedzielę, 17 sierpnia, nastąpił ten magiczny dzień. Tego ranka mama obudziła mnie bardzo wcześnie, bo już o 3.45. Z niecierpliwością czekaliśmy na naszą ekipę, która troszkę się spóźniała. Kilkanaście minut przed godz. 5 pod nasz dom podjechały dwa luksusowe Range Rovery z salonu MM Cars Katowice. Wysiedli z nich członkowie naszej ekipy: Jola z Fundacji Mam Marzenie, Bartek(nasz fotograf) oraz Kuba, Basia, Iza i Adrian z Fundacji Kapitan Światełko, która zorganizowała całą wyprawę. Przed wyjazdem założyliśmy wszyscy jednakowe koszulki, które specjalnie na tę okazję zaprojektowała dla nas Basia.

W trasę do Brna postanowiłem pojechać luksusowym Range Roverem Sport, za którego kierownicą usiadł Kuba. Mogłem siedzieć obok kierowcy. Samochód jest naprawdę luksusowy. Podczas jazdy było dużo śmiechu.

O godz. 8.30 zaparkowaliśmy na ogromnym parkingu, który mieścił się na wykoszonych polach zbóż. Kiedy wysiadłem z auta i usłyszałem ryk pierwszych motocykli, bardzo się ucieszyłem. Nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę i że za kilka chwil zobaczę je na torze.

Droga na naszą trybunę VIP T4 zajęła nam trochę czasu. Na wyścigi podążały tłumy ludzi. Jechało też mnóstwo zwykłych motocyklistów.

Wreszcie doszliśmy do naszej trybuny. Dzięki Firmie Business Lease Poland, która zakupiła dla nas bilety, obserwowałem wyścig z bardzo ciekawego miejsca. Miałem widok na jeden z zakrętów. Mogłem też śledzić motocykle na telebimie znajdującym się naprzeciw nas. Radość z oglądania wszystkich jeźdźców motocyklowych na żywo była ogromna. Trudno to opisać słowami. Trzeba to zobaczyć na własne oczy i usłyszeć przemiły ryk silników.

Niespodziewałem się, że Kuba ma dla mnie jeszcze jedną niespodziankę. Zdobył dla nas wejściówki do Padoku czyli do parku maszyn. Mogłem tam dokładnie przyjrzeć się maszynom. Szkoda tylko, że nie udało mi się zobaczyć motocykli moich idoli. Szykowali się do startu i nie wpuszczano już zwiedzających. Oprócz motocykli, w Padoku było mnóstwo pięknych wypolerowanych ciężarówek, przy których mama i Bartek robili mi zdjęcia.

Najbardziej emocjonującym i pokazowym był wyścig Moto GP najmocniejszych motocykli o pojemności 1000 cm sześciennych. To było niesamowite. Ja kibicowałem, a ze mną nasza ekipa, Jorge Lorenzo i Valentino Rossi z Teamu Yamacha Factory Racing. Zajęli kolejno drugie i trzecie miejsce. Zwycięzcą wyścigu został Dani Pedrosa z Teamu Repsol Honda. Na torze osiągnął prędkość 309 km/h.

Kiedy zawody dobiegły końca i uświadomiłem sobie, że trzeba już wracać do domu, zrobiło mi się trochę smutno.

Aby dojść do naszych samochodów, musieliśmy się przedrzeć przez ogromną rzekę fanów Moto GP. Tej niedzieli było w Brnie 150 tysięcy widzów.

W drodze do domu wiózł mnie Adrian za sterem drugiego Range Rovera Evoque - także luksusowego.

Po opuszczeniu Brna zahaczyliśmy o starą czeską pizzerię. Każdy zamówił dla siebie coś pysznego. Odpoczęliśmy trochę, pośmialiśmy się i porozmawialiśmy. Bardzo miło upłynęło nam tych kilka chwil. Nasza ekipa była naprawdę wyjątkowa.

Do domu wróciłem o godz. 23.30 zmęczony, ale szczęśliwy. Dla mnie, fana motocykli, przeżycia z toru są tak wielkie, że trudno je ubrać w proste słowa.

Nigdy nie zapomnę tego dnia. Zrozumiałem również, że marzenia się spełniają nawet jeśli jest się chorym. Bardzo chciałbym jeszcze kiedyś wrócić na tor. Może się uda?

Przed pożegnaniem towarzyszy mojej wyprawy otrzymałem od Joli Dyplom Spełnionego Marzenia.

 

PODZIĘKOWANIA

Dziękuję Fundacji Mam Marzenie za to, że mogłem zostać Ich marzycielem.

Dziękuję Fundacji Kapitan Światełko, a szczególnie prezesowi Jakubowi Kajdaniukowi, za zorganizowanie całej wyprawy na Moto GP do Brna i spełnienie mojego marzenia.

Dziękuję Firmie MMCars Katowice za luksusowe Range Rovery, którymi podróżowałem.

Dziękuję Firmie Business Lease Poland, dzięki której zakupiono bilety na wyścigi.

Podziękowania dla Serwisu ścigacz.pl, który opublikuje relację z Moto GP.

Dziękuję także Barbarze Maroń za projekt naszych koszulek.

Serdeczne podziękowania dla Kuby, Basi, Joli, Bartka, Adriana i Izy - super ekipy, w towarzystwie której miałem przyjemność spełnić moje marzenie.

Dziękuję również wszystkim fanom na facebooku, którzy mnie wspierali.

Marzyciel Tomek

 

Fundacja Mam Marzenie pragnie również złożyć serdeczne podziękowania wszystkim sponsorom i ludziom dobrej woli dzięki, którym ten wyjazd był możliwy. Ogromne brawa przede wszystkim dla Fundacji Kapitan Światełko za szybką i profesjonalną organizację całego wyjazdu. Wszystkim uczestnikom wyjazdu a przede wszystkim Pani Barbarze (mamie Tomka) za stworzenie cudownej atmosfery podczas podróży.

Szczery uśmiech naszego Marzyciela podczas niesamowitej i pełnej wrażeń niedzieli to nagroda dla wszystkich, którzy przyczynili się do spełnienia tego wspaniałego marzenia.

Tomku, dziękujemy za Twoją relację i pamiętaj - nigdy nie przestawaj marzyć! :)