Jest piękny, środowy dzień (no dobra może troszkę deszczowy, co tylko przysparza mu uroku), a ja czekam na mojego dzielnego kierowcę, który nie bał się wyruszyć ze mną w daleką drogę do Łodzi, by sprawić, aby kolejne dziecko poczuło, że marzenia się spełniają. W ręku trzymam zieloną torbę z prezentami zapakowanymi oczywiście w zielony papier. Wszystko zapowiada się cudownie.

Sławek idealnie parkuje samochód, witamy się, wsiadam do auta i od razu rozpoczynamy rozmowę. Jedno z nas podrzuca myśl, że ciekawe jaki jest Błażej. Niestety ani mi ani Sławkowi nie udało się wcześniej poznać chłopca. Także to będzie pierwsze wspólne spotkanie. Jednak wiedząc, że Marzyciel interesuje się piłką nożną i kibicuje FC Barcelona dochodzę do wniosku, że musi to być pełen pasji nastolatek, z którym znajdziemy wspólny temat do rozmowy. Może raczej Sławek znajdzie wspólny temat do rozmowy- w mojej głowie pojawia się biała karta, kiedy ktoś wspomina o tej dyscyplinie sportu. Podróż nie trwa długo. Na szczęście nawigacja nas nie zawiodła!

Pozytywnie nastawieni z paczkami w rękach przestępujemy próg szpitala. Udajemy się na pierwsze piętro i kierujemy w stronę sal izolacyjnych. Od kilku dni to właśnie w takiej sali przebywa Błażej. Zgodnie z zaleceniami Pani doktor grzecznie myjemy rączki, zakładamy fartuchy i zawiązujemy maseczki na twarzach. To dla nas obojga nowe, niesamowite doświadczenie, które na pewno przyda się nam w przyszłości. Gotowi (choć czy w takiej chwili można być w gotowym?), zaproszeni przez Panią Elę- mamę naszego Marzyciela, wkraczamy do jego tymczasowej fortecy. Tak jak przewidywaliśmy, wita nas sympatyczny nastolatek o czarującym spojrzeniu. Zaraz postanawiamy przejść do rzeczy. Wiadomo przecież po co odwiedziliśmy Błażeja ;) Sławek z radością wręcza chłopakowi wymarzone Play Station z grą Fifa 2013. Marzyciel początkowo lekko się waha, lecz po kilku sekundach zastanowienia z entuzjazmem rozpakowuje prezent. Mój kolega pomaga pozbyś się zbędnych elementów, a ja przepełniona emocjami fotografuję całą scenę. Błażejowi z wrażenia aż odebrało mowę. Spokojne, bez narzekań czeka, by Sławek (ja z pewnością bym temu nie podołała) zainstalował cały sprzęt do telewizora. Zależy nam, żeby nasz Marzyciel już tego samego dnia mógł w pełni cieszyć się upragnioną grą. Wykorzystując okazję wręczam Błażejowi dodatkową grę: PES 2013. W tym momencie chłopak jest w siódmym niebie. Bez zastanowienia mówi, że bardzo chciał dostać także tą grę i jest niezmiernie zadowolony, że sami wpadliśmy na ten pomysł. Muszę przyznać, że tu należą się podziękowania Panu, który doradził mi kupno właśnie tej gry. Dziękuję bardzo Podłączanie PS poszło sprawnie, więc Błażej już wybiera drużyny do pierwszego meczu i zaczyna trenować strzelanie bramek. Przerywam na chwilę tę cudowną zabawę, aby wręczyć nastolatkowi Dyplom Spełnionego Marzenia i zainicjować mini sesje zdjęciową. Teraz Błażej może wrócić do gry.

Ja za to, zgodnie z miomi przewidywaniami, melduję, że nasze zadanie zostało wykonane w stu procentach. Czas podążyć w dalszą drogę. Czas byśmy sprawili radość innemu dziecku.

Gorące podziękowania ślemy do Przyjaciół Fundacji, których chojna pomoc sprawiła, że udało nam się spełnić marzenie Błażeja.