1 lipca nasz 5-letni marzyciel Szymon zawitał na kołobrzeskiej plaży. I było tak, jak sobie wymarzył: plaża po horyzont, z czystym piaskiem. A w ręku wszystkie niezbędne narzędzia: czerwona łopatka, wielkie wiaderko, foremki, grabki... Nic tylko zabierać się do wielkiej, piaskowej pracy.

Było więc budowanie zamków na plaży, były też kąpiele i spacery brzegiem Bałtyku. - Super! - Szymon krótko i jednoznacznie podsumowuje swój wyjazd nad morze. Mama, Agnieszka, dodaje, że Szymon po prostu zaniemówił, gdy zobaczył plażę. A pobiegł tam zaraz po przyjeździe, jeszcze zanim zdążyli się zakwaterować. Taki był niecierpliwy. Potem chodził nad morze codziennie, choć oczywiście nie zabrakło innych typowych nadmorskich atrakcji, jak wycieczka do portu, skakanie na trampolinie, zabawa na dmuchanych zamkach, czy obowiązkowe wieeeelkie lody.

- Przy okazji spełniło się inne marzenie syna - mówi pani Agnieszka. - Szymon zawsze chciał być ministrantem, jak jego starszy brat. U nas to było niemożliwe, bo ksiądz uważa, że jest na to za młody. Tam jednak po mszy Szymon podszedł odważnie do księdza, zagadał i... pozwolono mu służyć do mszy. Pierwszy raz w życiu. Był taki dumny i szczęśliwy. Przez całą mszę ani drgnął, cały czas trzymał ręce złożone, jak do modlitwy. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli w wyjeździe syna nad morze. Bez pomocy dobrych ludzie coś takiego na pewno nie byłoby możliwe.

 

Dziękujemy:
- pani Basi Jędorowicz, właścicielce pensjonatu "Pokoje u Basi" w Grzybowie

 

- grupie dzieci z klas III a i III b ze Szkoły Podstawowej w Marcinkowicach: Mateuszowi, Dawidowi, Mia, Hani, Martynie i Nikoli