Dzień 18 listopada, dla niektórych być może tylko kolejny jesienny piątek, dla naszej Marzycielki Karoliny na pewno był dniem wyjątkowym. W ten bowiem dzień wyruszyłyśmy w wymarzoną i bardzo długo oczekiwaną przez nią podróż do Paryża.

Z Karoliną i jej macochą Olą spotkałam się na lotnisku w Gdańsku, skąd miałyśmy lot do stolicy Francji. Sprawnie przeszłyśmy przez odprawę i niedługo potem siedziałyśmy już na pokładzie samolotu. Karolina na początku nie mogła uwierzyć, że naprawdę wyrusza w wymarzoną podróż. Ale gdy wylądowałyśmy na podparyskim lotnisku Beauvais, nie dało się zaprzeczyć, że jesteśmy we Francji. Już na lotnisku powitał nas widok znanych francuskich croissantów ;) Jednak nie był to jeszcze koniec podróży. Musiałyśmy jeszcze dojechać autokarem i metrem do małej miejscowości pod Paryżem – Créteil. Tam czekała już na nas pani Aneta i jej mąż Gilles, którzy zdecydowali się nas gościć u siebie w mieszkaniu. Bardzo miło nas przyjęli, pani Aneta chętnie opowiadała o Francji, życiu tam oraz o zabytkach Paryża. Dzięki niej miałyśmy też okazję spróbować wielu tradycyjnych francuskich potraw i deserów, które dla nas przygotowywała.

W sobotę zwiedzanie zaczęłyśmy od muzeum przekształconego 30 lat temu ze starego dworca, czyli Musée d’Orsay, które może się pochwalić m.in. wspaniałą kolekcją impresjonistów. Po południu pojechałyśmy na wzgórze Montmartre, skąd rozciąga się piękny widok na resztę Paryża. Mogłyśmy podziwiać bazylikę Sacré-Coeur i przejść się małymi uroczymi uliczkami tej dzielnicy. Spotkałyśmy się tam z panią Anetą, która wiedząc, że Karolina i Ola same szyją, zabrała nas do sklepów z niezliczoną ilością wspaniałych i różnorodnych tkanin. A na zakończenie mogłyśmy odwiedzić prawdziwe atelier paryskich artystów, co jest możliwe tylko w jeden weekend w roku!

Niedziela należała do Wersalu i katakumb. Pałac wraz z ogromnymi ogrodami zrobił na Karolinie duże wrażenie, urzekając swoim bogactwem i wielkością. Odwiedzenie katakumb paryskich też na pewno było dla nas przeżyciem – spacer wśród czaszek i kości sprzed wieków jest przedziwnym doświadczeniem.

W poniedziałek udałyśmy się do Luwru zobaczyć najsłynniejsze dzieła, takie jak Wenus z Milo, Nike z Samotraki czy też nieustannie obleganą przez turystów Monę Lisę. Po zwiedzaniu części tego ogromnego kompleksu (podobno galerie z dziełami mają łącznie 17 km!), zrobiłyśmy sobie przerwę na spróbowanie tradycyjnych francuskich przysmaków, takich jak naleśniki czy crème brûlée. Zregenerowane i z pozytywną dawką energii, ruszyłyśmy w stronę Opery Garnier wybudowanej w 1875 roku. Gdy weszłyśmy do środka, zadziwił nas ogrom bogactwa i zdobień w całym budynku. Żadna z nas nie spodziewała się ujrzeć aż tak pięknych wnętrz, dlatego po wyjściu byłyśmy na pewno pozytywnie zaskoczone.

Co dziwne, dopiero ostatniego dnia zwiedzania, pojechałyśmy zobaczyć najbardziej rozpoznawalne zabytki Paryża – Łuk Triumfalny i Wieżę Eiffla. Z obu tych miejsc mogłyśmy podziwiać wspaniałą panoramę Paryża. Widok ze szczytu wieży naprawdę robi wrażenie, a kiedy widzi się budynki prawie po horyzont, można się przekonać, jak rozległym miastem jest Paryż wraz z jego przedmieściami. Po zjedzeniu obiadu i zregenerowaniu sił, udałyśmy się już w ostatnie zaplanowane miejsce, czyli wyspę Cité, z monumentalną Katedrą Notre-Dame. Wieczorem, pięknie oświetlona, wyglądała naprawdę zjawiskowo. A na zakończenie i podsumowanie całego wyjazdu, odbyłyśmy klimatyczny rejs po Sekwanie, by jeszcze raz podziwiać największe zabytki stolicy Francji z innej perspektywy. Widoki oświetlonego Paryża, zabytków, mostów są naprawdę urocze i tworzą niezapomnianą atmosferę. Zwieńczeniem wyjazdu oczywiście było odczytanie i wręczenie Karolinie Dyplomu spełnionego marzenia, które nastąpiło na najstarszym paryskim moście (przewrotnie nazwanym Pont Neuf – Nowy Most). Karolina była na pewno zmęczona po trudach zwiedzania, ale również szczęśliwa, że jej marzenie się spełniło. Paryż bardzo jej się podobał, chociaż jak stwierdziła, nie chciałaby w nim mieszkać ;) Ale odwiedzić go na pewno warto dla niesamowitej atmosfery, cudownych zabytków i ogromnej różnorodności kulturowej.

Bardzo dziękujemy pani Anecie, jej mężowi Gillowi i synowi Gaspardowi za ich gościnność, serdeczność i troskę podczas trwania całego naszego pobytu.

A Tobie, kochana Karolino, dziękujemy za tak wspaniałe marzenie.  Było mi niezmiernie miło towarzyszyć  Tobie i Oli podczas wymarzonego przez Ciebie wyjazdu do Paryża oraz móc widzieć Twój uśmiech i radość ze spełnionego marzenia :)