Jest mroźny, styczniowy poranek. Umawiamy się z rodziną Marysi na Folwarku w Hermanowie, gdzie zostaliśmy zaproszeni przez właścicieli Sławkę i Jarka. W dużej, przytulnej restauracji wybieramy kącik przy płonącym kominku. Marysia ze starszym rodzeństwem: Agnieszką i Mateuszem mości się w fotelach. Popijamy napoje, trzaska ogień i w pewnym momencie pojawia się przy dzieciach drewniany konik.

 

Oczy Marysi robią się duże, duże, coraz większe, cała buźka wyraża niedowierzanie i zachwyt. Konik jest duży, kolorowy i bardzo stabilny. Po chwili Marysia już na nim siedzi. Takie kołysanie się na koniku, czasami razem z przytulankami, czasami z siostrą lub bratem, to jej ulubiona zabawa. Konik jest jeszcze lepszy niż sobie wymyśliła. Nadaje się do zabawy w domu i na podwórku. Marysia znosi różne zabawki z kącika dziecięcego restauracji, wszystkie są konikami i siada na swoim nowym koniku. Oczywiście rodzeństwo musi jej towarzyszyć.

Tak spędzamy czas do obiadu, po czym Sławka i Jarek zapraszają do następnych atrakcji. Przede wszystkim jazdę na koniu. Na Marysię czeka prawdziwy mały konik. I tu niespodzianka. Marysia chce jeździć na największym. Nie boi się, bo na takim dużym koniu miała hipoterapię. Potem basen, cały zarezerwowany dla rodziny marzycielki. Dziewczynka jest zachwycona i bezpieczna  w ramionach taty. Marysia z rodziną spędza cały weekend na folwarku.

 

Przy odjeździe okazuje się, że jej konik nie mieści się do rodzinnego auta. Z pomocą znowu przychodzą właściciele folwarku. Wszystkie paczki Marysi i jej rodzeństwa zostają dostarczone do domu.  Naszej marzycielce życzymy miłego spędzania czasu na koniku.Dziękujemy Państwu Połczyńskim za gościnność.

Relacja: Mirka