Marzeniem 13 – letniej Magdy, które przyjemność miała spełnić nasza fundacja, był wyjazd nad morze do Darłówka. Magda już raz tam wypoczywała z mamą przed kilku laty, a chwile tam spędzone na tak długo zapadły jej w pamięci, że zapragnęła wrócić do tej malowniczej miejscowości.


Tym razem grono towarzyszy powiększyło się o dwie siostry – Natalkę i Sandrę oraz dwóch braci – Miłosza i Mateusza. Taka duża ekipa, nad którą opiekę sprawowały oczywiście mama i nasza wolontariuszka, wyruszyła w piątek z samego rana z Przybysławic, pod Ostrowem w stronę pięknego polskiego morza. Choć trasa nad morze do krótkich nie należy podróż minęła
szybko, a wszyscy już nie mogli się doczekać atrakcji jakie czekały u celu.

 

Humory dodatkowo poprawiało piękne słońce świecące zza szyb samochodu. Gdy dotarliśmy na miejsce naszego pobytu tj. do rancza Mustafa w Bobolinie k. Darłówka, nie było czasu na odpoczynek po podróży, gdyż od razu trzeba było rozpoznać wszystkie atrakcje, jakie oferuje ranczo. A było co poznawać: plac zabaw dla najmłodszych, trampolina do skakania, rowery i gokarty, bilard, zwierzęta i oczywiście konie. Do nocy można  by się bawić, a przecież czasem trzeba się jeszcze posilić (o to dbała przez cały czas pani Marysia, kucharka, która przygotowywała dla nas przepyszne posiłki) i przywitać się z morzem. Ogromne fale i porywisty wiatr towarzyszyły nam w czasie pierwszego zachodu słońca, tak iż  zmęczeni, ale bardzo zadowoleni powróciliśmy do hotelu.

 

W czasie następnych dni nie było za dużo czasu na  leniuchowanie, gdyż kolejne atrakcje czekały w Darłówku. Na początek odbyliśmy rejs statkiem Król Eryk, na którym dzieci mogły wczuć się w rolę nordyckich władców przymierzając koronę i berło oraz zasiadając na tronie. Później obowiązkowo zwiedziliśmy Darłówko i Darłowo, po których oprowadzała nas Magda, która znakomicie pamiętała wszystkie zakątki. Do tego wizyta w Parku Wodnym i oczywiście kolejne wypady na plaże, gdzie można było pobawić się w rzeźbienie w piasku; na kąpiele w morzu było już za zimno. Oprócz tego przejażdżki bryczką i jazda konno, na ulubionej przez dzieci klaczy Baśce, a na zakończenie pobytu zorganizowany specjalnie dla Magdy pokaz taneczny.

 

Po tak ciekawie spędzonym weekendzie trudno było nam opuścić to miejsce, w którym spotkaliśmy się z ogromną życzliwością i powrócić do codziennych obowiązków. Smutne miny towarzyszyły wszystkim podczas pakowania bagaży. Dość powiedzieć, że Darłówko też zasmuciło się z powodu naszego wyjazdu – po pięknej, słonecznej niedzieli, spadł deszcz jak tylko Magda i cała rodzina wsiadła do samochodu. Na szczęście słoneczne wspomnienia jeszcze długo pozostaną w pamięci Magdy i całej rodzinki, przypominając o tym, jak miło jest spełnić przepiękne marzenia.