Spe艂nienie marzenie Tomka mia艂o by膰 niespodziank膮. Dla Tomka oczywi艣cie. Mama sekretu dotrzyma艂a, wolontariusze nic nie powiedzieli i wszystko by艂oby tak niespodziewane do samego ko艅ca, gdyby nie to, 偶e gdy my na parkingu rozpakowywali艣my marzenie, to jedn膮 stron膮 ulicy przechodzi艂 w艂a艣nie Piotrek (nasz spe艂niony marzyciel). Wi臋c krzykn臋li艣my cze艣膰 na powitanie. A jak tak krzyczeli艣my, to zobaczy艂 nas Tomek, który przechodzi艂 drug膮 stron膮 ulicy. Taki ten 艣wiat ma艂y. Jak tak przechodzi艂, to tak sie zdziwi艂 i tak ucieszy艂, ze krzykn膮艂 do nas tylko co艣 radosnego, w stylu "o jaaaaaacie", zaprosi艂 do domu, a sam pobieg艂 poinformowa膰 mam臋. Mama nie okaza艂a zdziwienia, wi臋c Tomek zdziwi艂 sie bardzo, 偶e mama si臋 nie dziwi. I znowu by艂o 艣miechu wiele.

W mieszkaniu szybko na pod艂og臋 (tam zawsze najfajniej) i ch艂opiec wzi膮艂 sie pr臋dko do rozpakowywania. Od najwi臋kszego pude艂ka. W rozdzieraniu zielonego papieru, to jest nasz Tomek mistrzem. Trach, trach i juz laptop rozpakowany. I rado艣膰 taka. I tyle 艣miechu. Potem jeszcze torba i gry (nasz Marcin 艣wietnie wybra艂). W mi臋dzyczasie tort urodzinowy. Znaczy tort zosta艂 przygotowany, bo Tomek tak by艂 zaj臋ty marzeniem, ze nie mia艂 czasu na nic innego. Na pocz膮tku wy艣cigi samochodowe. Oczywi艣cie nasz marzyciel zawsze pierwszy na mecie. A potem sesja zdj臋ciowa uczyniona przez nowego laptopa. W przeró偶nych kombinacjach. Tomek-Marcin, Marta-Tomek, Mis-Marta. W b膮belkach, kwiatkach, kolorowych ramkach. Ale mieli艣my zabaw臋.

Potem dmuchanie 艣wieczek na urodzinowym torcie. I mi艂e przy stole rozmowy. I ten nasz Tomek taki cudowny, który chyba nigdy nie przestaje si臋 u艣miecha膰.
Ale偶 by艂o 艂adnie, jak to mi艂o, jak to wspaniale widzie膰 taki u艣miech szcz臋艣cia.
Tomku, nie przestawaj nigdy marzy膰!