W zeszłą niedzielę (22 sierpnia 2010 roku), w słoneczne przedpołudnie, nasza Fundacja miała kolejną okazję, aby uszczęśliwić małych Marzycieli. W tym celu spotkaliśmy się w gdańskiej restauracji w gronie iście rodzinnym. Poza piątką wolontariuszy przybyło czworo rodziców, dwoje maluchów oraz, przede wszystkim, dwaj chłopcy -  Karol i Rafał. Ani jeden, ani drugi nie mieli pojęcia, po co tak naprawdę zostali oderwani od swoich wakacyjnych zajęć. Karol myślał, że to spotkanie dzieciaków z Fundacji, a Rafał, że musi jechać na badania.   

       Po wejściu i przywitaniu się, miła pani z obsługi restauracji wzięła chłopców na zaplecze, aby zobaczyli, jak wszystko wygląda od kuchni - dosłownie i w przenośni. Po powrocie zamówiliśmy jedzenie, chociaż główni bohaterowie tego dnia nie byli najwidoczniej zbyt głodni. Należy to zrzucić na karb wrodzonej nieśmiałości oraz niepewności, czy aby na pewno przyszli tu tylko, żeby coś zjeść. Jak się okazało - nie tylko, ponieważ razem z zamówieniem, z zaplecza „wyjechały" marzenia chłopaków. Jak na prawdziwych mężczyzn przystało, marzyli oni o odrobinie elektroniki - Karol o laptopie, a Rafał o telewizorze LCD. Byli niesamowicie zaskoczeni, kiedy zobaczyli, że ich marzenia zostały zrealizowane i że to był prawdziwy cel ich niedzielnej podróży. Jedzenie oczywiście poszło w odstawkę, ponieważ przyszedł czas na rozpakowywanie i podziwianie sprzętu. Jeżeli chodzi o jakość i parametry, Marzyciele byli w pełni usatysfakcjonowani. Nawet najmłodsza część członków spotkania - siostrzeniec Karola i siostra Rafała - wykazywała zainteresowanie. Na twarzach rodziców widać było wzruszenie.     

      Gdy emocje już opadły, gdy wszystko zostało obejrzane, gdy się najedliśmy i zrobiliśmy sobie dostateczną ilość zdjęć, zapakowaliśmy sprzęt do samochodów i pożegnaliśmy chłopców, życząc, aby cieszyli się z tych zrealizowanych marzeń, ale by nie przestawali dalej marzyć.