Oliwka zauroczyła nas od pierwszej chwili! Nie od razu jednak chciała zdradzić nam swoje największe marzenie. Wszak skryte marzenia trzyma się w serduszku bardzo głęboko, więc można je powiedzieć tylko komuś zaufanemu! A my pojawiłyśmy się tak niespodziewanie, więc nasza Oli szepnęła o marzeniu pewnej mamie innego Marzyciela. Tak się złożyło, że zupełnie przypadkiem usłyszałyśmy co powiedziała i kiedy tylko upewniłyśmy się, że jest to największe i najważniejsze pragnienie, przystąpiłyśmy akcji.

      Oliwka zamarzyła o dużym różowym domu dla lali, do którego będzie mogła wejść. A że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych, czym prędzej wyczarowałyśmy śliczny, różowy domek. Kiedy Marzycielka poszła z wizytą do sąsiadki, przemili Panowie montowali w pokoju dziewczynki marzenie. Zastanawiałyśmy się jak zareaguje na dom w domu. Pierwsze wrażenie - bezcenne! Oczka Oliwki błyszczały jak gwiazdy. Chwila nieśmiałości, pierwszy uśmiech, "wejdziesz do domku?" - zapytałyśmy, "TAK" - potwierdziła radośnie i po chwili rozpracowywała okiennice, parzyła kawę w ekspresie i serwowała ją w różowych filiżankach. Lala domagała się opieki, więc trzeba było ją przewinąć, nakarmić i ukołysać do snu. Wszystkie akcesoria poszły w ruch i już po chwili tata montował łóżeczko, mama pomagała w opiece nad lalą, a Oliwka prasowała ubranka. Kiedy lala słodko spała nasza radosna Marzycielka przystąpiła do oglądania domku i co się okazało? Nie ma tam światełka! I tu pomysłowy tata zainstalował w domku lampkę nocną. Teraz Oliwka mogła bawić się bez przeszkód. Otwierała i zamykała okiennice, opiekowała się lalą i nic więcej nie było ważne. Nawet propozycja skosztowania tortu  z orzeszkami, które Oli uwielbia, okazała się mało interesująca. Dopiero kiedy wszystko, co Marzycielka zaplanowała wykonać zostało zrobione, spróbowała tortu. W naszej magicznej torbie znalazł się jeszcze kubeczek niekapek, który przypadł Oliwce do gustu, niemniej jak lalkowy serwis do kawy. Aby umilić czas zabawy puszczałyśmy bańki mydlane, które czasami wpadały do oczka, ale mama na posterunku zaraz ratowała sytuację.

       Radości i zabawy nie było końca, ale przyszedł czas pożegnania. Nasza urocza dziewczynka pozowała do zdjęć tym razem... na dachu domku! Ale to była radość!! Na do widzenia pomachała nam rączką na pożegnanie i pobiegła do swego różowego, magicznego domku...

       Dziękujemy Oliwko, że mogłyśmy spełnić Twoje piękne marzenie, za każdy uśmiech, radosne słowa i Twoje oczy błyszczące jak gwiazdy - za to, że jesteś!!