O tym jak połączyć miłość do Japonii z predyspozycjami informatyka dowiedzieliśmy się w piątkowe popołudnie. Łukasz - pasjonat tych dwóch niepowiązanych ze sobą dziedzin, marzył o wyjeździe do kraju kwitnącej wiśni. Kiedy okazało się to niemożliwe, szybko zdecydował się na laptop. W urzeczywistnieniu marzenia pomógł nam Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego, za co z głębi serca dziękujemy..

Zaczęło się zwyczajnie. Wizyta w Starym Browarze, poszukiwanie odpowiedniego miejsca i.. jest! Japońska restauracja z daleka kusiła zapachami. Łukaszowi na sam widok wystroju i kucharzy zaświeciły się oczy. Wszyscy podekscytowani, lecz niepewni, usiedliśmy przy stole, na którym leżały już przygotowane karty dań i inne akcesoria, a w tym tradycyjne japońskie pałeczki. Obok stołu piętrzyły się stosy zapakowanych toreb, na które chłopiec ciekawie spoglądał.

Kiedy każdy z nas zapoznał się zarówno ze sobą nawzajem jak i z menu, atmosfera się rozluźniła. Emocjonująco było znów chwilę później. Przedstawiciele Urzędu postanowili nie przedłużać oczekiwania Łukasza i wręczyć mu prezent. Trudno stwierdzić, ile razy chłopiec musiał odłożyć właśnie odebraną paczkę, żeby przyjąć kolejną. Nie jestem w stanie zliczyć też jego uśmiechów ani westchnień. Roześmiana, beztroska twarz zapierała dech w piersiach, a niewymuszone zachwyty utwierdzały nas w przekonaniu, że znajdujemy się we właściwym czasie na właściwym miejscu.

Kiedy wszystkie paczki zawierające laptop, tablet, wymarzone programy i inne gadżety zostały dokładnie sprawdzone, przyszedł czas na zamawianie dań. Marzyciel zadziwił nas swoją wiedzą w tej materii, więc chętnie korzystaliśmy z jego rad, a on rozentuzjazmowany sam nie mógł zdecydować się co wybrać. W efekcie zjadł wszystko na co miał ochotę, w tym sushi, krewetki i niesamowicie ostrą zupę. Skosztował też tradycyjnej herbaty z kwiatu wiśni. W międzyczasie opowiedział nam o swojej pasji projektowania stron internetowych i opisał do czego przyda mu się nowy prezent.

Kiedy już wszyscy myśleli, że atrakcje dobiegły końca, pojawiła się jeszcze jedna niespodzianka. Na początku pozwolono nam popatrzeć na pracę kucharzy, później jednak sam Łukasz znalazł się po drugiej stronie blatu. W specjalnej czapce oraz fartuchu dumnie kroił, ugniatał.... czyli wykonywał polecenia szefa kuchni. Skoncentrowany na swoim zajęciu nie wiedział, że jego usta układają się w piękny rozczulający uśmiech, który pozostanie w mojej pamięci na długo...

Łukasz to pozornie zwykły nastolatek, który ma jednak w sobie dużo siły i  determinacji w dążeniu do celu. Swoje pasje stara się rozwijać systematycznie, ale z fantazją. Miejmy nadzieje, że piątkowe wrażenia pomogą mu w tym, a laptop uczyni z niego profesjonalnego informatyka. Na pytanie czy spełniło się jego marzenie, bez wahania odpowiedział: "Tak !".

To piękne, że mogliśmy ofiarować temu wyjątkowemu chłopcu odrobinę szczęścia, na którą zdecydowanie zasłużył. Piękne, że coraz więcej ludzi dobrej woli spontanicznie i emocjonalnie uczestniczy w procesie spełniania marzeń. Dziękujemy Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Wielkopolskiego – sponsorowi marzenia – obyśmy zawsze trafiali na ludzi o podobnej wrażliwości na potrzeby chorych dzieci.