Do 艢wi膮t coraz bli偶ej, okolica zasypana 艣niegiem. Mróz trzaska na polach - a my jedziemy z magicznym pakunkiem zapakowanym w zielony fundacyjny papier do Wojtka.

Wr臋czamy tajemniczy prezent naszemu Marzycielowi, który na pewno przypuszcza co mo偶e by膰 w 艣rodku. Pami臋ta dok艂adnie o czym rozmawiali艣my podczas pierwszej wizyty. O marzeniach oczywi艣cie. A takim dla Wojtka jest laptop.

Rwanie papieru - i ten pi臋kny, zielony idzie w strz臋py. Pojawia si臋 pude艂ko sugeruj膮ce, 偶e w 艣rodku jest w艂a艣nie wymarzony sprz臋t. Wojtek si臋ga do 艣rodka - i u艣miech ju偶 do ko艅ca nie schodzi z jego twarzy. Potem jeszcze rozmowy, 艣miechy - obowi膮zkowe uk艂adanie fryzury (kto nie pami臋ta, Wojtek chodzi od szko艂y fryzjerskiej. I tak ca艂kiem na marginesie zdradzi艂 nam, 偶e w klasie jest sam, dziewczyn jest 23. Niektórzy to si臋 potrafi膮 ustawi膰 z 偶yciu) na gumie.

I w ten magiczny grudniowy wieczór spe艂nia si臋 marzenie Wojtka - mróz wcale nie ustaje, 艣niegu nie ubywa. Ale w sercu tak jako艣 cieplej...