Dla każdego wolontariusza największą nagrodą za całą jego pracę jest móc obserwować uśmiech i radość dziecka podczas spełniania się jego marzenia. Dla mnie ten wyjazd był wyjątkowy bo w jego trakcie mogłam być świadkiem aż dwóch spełniających się marzeń. To było niesamowite… ale zacznijmy od początku…
 
Dziewczynki i ich rodziny poznałam dopiero na lotnisku, mimo że wcześniej ich nie znałam nie miałam wątpliwości, że to właśnie z tą roześmianą grupką przyjdzie mi spędzić najbliższe dni.
 Lot minął nam bardzo szybko i bez problemów a  kiedy wreszcie udało nam się dojechać do hotelu wszyscy byliśmy tak zmęczeni, że zdołaliśmy jedynie położyć się spać… następnego dnia koniecznie musieliśmy być wypoczęci bo to właśnie tego dnia miało wydarzyć się to na co wszyscy (szczególnie Zuzia i Paulinka) czekali.
 
Marzeniem dziewczynek była zabawa w Eurodisneylandzie. Zatem, po nocnym odpoczynku pojechaliśmy tam już nazajutrz rano. Towarzyszyła nam piękna pogoda i doskonałe humory.
Zwiedzanie rozpoczęliśmy od głównego, większego parku, gdzie staraliśmy się skorzystać z jak największej ilości atrakcji. Wszyscy bawiliśmy się świetnie. Zwiedzanie pontonem zamku Królewny Śnieżki, domek Pinokia, przejazd kolejką, karuzela – słonie Dumbo, rajd samochodowy, karuzela „filiżankowa”, dom strachu Królowej Śniegu , świat malutkich laleczek to tylko część z atrakcji która nas tutaj czekała. Staraliśmy się skorzystać ze wszystkich, ale czy to się nam udało? Raczej byłoby to niemożliwe. Udało się nam też zobaczyć cudowną paradę większości Disney’ owskich postaci i co najważniejsze zrobić z nimi zdjęcia i dostać ich autografy.
Drugiego dnia przyszedł czas na zakup pamiątek… przyznam się szczerze, że i mi zakręciło się w głowie od tych wszystkich talerzyków, bluzek, ołówków, miśków i figurek, na szczęście dziewczynki nie miały z tym problemów i z nowymi nabytkami udaliśmy się w dalszą podróż po bajkowej krainie. Staraliśmy się zobaczyć to czego nie widzieliśmy pierwszego dnia a nawet udało nam się na chwilkę wpaść do drugiego- filmowego parku. Całkiem przypadkiem też obejrzeliśmy cudowny występ Myszki Mickey i jej przyjaciół.
To było niezapomniane uczucie: widzieć zachwyt i radość w oczach uśmiechniętych Natalki i Zuzi, móc towarzyszyć im w tych wspaniałych chwilach.
Kolejne dwa dni naszego wyjazdu postanowiliśmy poświęcić na zwiedzanie Paryża.
Pogoda w Paryżu nas nie rozpieszczała, z nieba lał się na nas żar którego całkiem się nie spodziewaliśmy dlatego po obejrzeniu Katedry Notre Dame postanowiliśmy obejrzeć Paryż z pokładu tramwaju wodnego. Rejs upłynął bardzo przyjemnie a od wody czuć było miły chłód. Zaraz po rejsie popędziliśmy na spotkanie z naszą Paryską przewodniczką Eweliną i jej synkiem Amirem. Niestety ze względu na pogodę tego dnia już tylko spacerowaliśmy i chłonęliśmy cudowną atmosferę Paryża.
Środę rozpoczęliśmy od obowiązkowego punktu na mapie Paryża - wjazdu na wieżę Eiffll’a. Widoki, które rozpostarły się przed nami z góry - z nawiązką zrekompensowały nam oczekiwanie w kolejce po bilety. Pogoda była przepiękna a widoczność doskonała, dlatego mogliśmy podziwiać okolicę.  Po południu spotkaliśmy się z już dobrze znanymi nam: Eweliną i Amirem i razem z nimi oraz innymi marzycielami z Krakowskiego oddziału pojechaliśmy odwiedzić Muzeum Lalek by obejrzeć tam wystawę lalek Barbie. Powiem szczerze, że i dla mnie była to niesamowita atrakcja. Niestety był to ostatni punkt naszej Paryskiej przygody. Pogoda kolejny raz dała nam popalić i bardzo zmęczeni wróciliśmy do hotelu, czekało nas jeszcze pakowanie i przygotowanie do porannego wylotu.
I tak o to w południe w Warszawie zakończyła się nasza wspólna przygoda. Po krótkim pożegnaniu, mimo ogromnego żalu musiałam rozstać się z moimi nowymi przyjaciółmi.
 
Natalko, Zuziu… dziękuję Wam za ten cudowny uśmiech, który każdego dnia gościł na Waszej twarzy. Cudownie było móc uczestniczyć w tak ważnej dla Was chwili.