Spotkałyśmy się dzisiaj z Adasiem - uroczym ośmiolatkiem, który zrobił na nas ogromne wrażenie. Początkowo chłopiec był smutny i małomówny, ale kiedy pokazałyśmy pakuneczek i zapytałyśmy czy się do nas uśmiechnie na twarzy pojawił się pierwszy uśmiech. Pluszowy piesek został jednak szybko odłożony, bo na pomoc w rozweselaniu Adasia ruszyły gry planszowe. Mama Adasia opowiadała nam w tym czasie o tym, jak dowiedzieli się o chorobie i jak dzielnie chłopiec znosi wszystkie badania i chemię. Adaś jest w szpitalu od miesiąca i cały czas przebywa w izolatce, więc brakuje mu zabawy z rówieśnikami, szczególnie gry w piłkę nożną. Powolutku zaczęliśmy rozmawiać o marzeniach. Adam był bardzo zdecydowany - laptop, to Jego największe pragnienie. I nie ma nic innego, co sprawiłoby mu większą radość.
      Marta wypełnia z Mamą Adasia dokumenty, a ja z Marzycielem rozpracowywaliśmy gry planszowe. Najpierw podróżowaliśmy po miastach - Adasiowi udało się zwiedzić więcej miast i wygrał. Potem stoczyliśmy bitwę na morzu i znowu strategia Adasia była o wiele bardziej zaawansowana niż moja i przegrałam z kretesem, ale ile przy tym było uśmiechów. Między jedną bitwą, a przygotowaniami do następnej dopytywałam się dokładnie o marzenie. Adaś stwierdził, że kolor laptopa nie ma znaczenia, "bo przecież nie to jest najważniejsze". Ważne są natomiast gry - "wojenne na lądzie" i nie mogą być ani w powietrzu ani na morzu. Adaś opowiedział również bardzo obrazowo jaki to ma być laptop, z czego jasno wynikało, że ma być poręczny i nie za duży. Wszystko to zanotowała Marta.
       Na koniec Adaś wypróbował czy pluszak nadaje się do przytulania i uśmiechnął się przy tym bardzo promiennie. Zbliżała się pora kolacji, więc pożegnałyśmy się z Adasiem i Jego Mamą, po czym rozpoczęłyśmy misję poszukiwawczą laptopa i gier wojennych na lądzie!