"Nikt nie zapala światła po to, aby je ukrywać za zamkniętymi drzwiami: celem światła jest roztaczanie blasku, otwieranie oczu, ukazywanie cudów, które dzieją się dookoła.
Nikt nie poświęca w ofierze najcenniejszej rzeczy, jaką posiada: miłości.
Nikt nie powierza swoich marzeń tym, którzy mogą je zniszczyć."

Paulo Coelho

Wiktoria, odważyła się powierzyć nam swoje marzenia, a my za wszelką cenę postanowiliśmy je zrealizować... I tak też się stało.

27.11.2008 r. wybrałam się z Wiki i Jej mamą p. Justyną do Wrocławia. Bardzo zleżało mi, aby dla Marzycielki była to "mega" niespodzianka, dlatego, po wcześniejszym uzgodnieniu z mamą, postanowiłyśmy dziewczynkę troszeczkę oszukać. Pani Justyna powiedziała Jej, że jadą na badania, a ja jestem asystentką pana doktora:) Aha i że jedziemy nie do Wrocławia, tylko do Włocławka:).

Podróż upłynęła nam bardzo szybko, na czytaniu Pinokia, kolejnej lektury szkolnej.
Na dworcu we Wrocławiu czekali na nas Pani Monika Salińska (nasz wrocławski Anioł Stróż) i Pan Krystian, który był naszym kierowcą. Wiktoria otrzymała od nich na powitanie piękny bukiet...cukierków. Tak rozpoczęła się nasza przygoda... Tylko biedna Wiktoria nadal nie domyślała się, co Ją czeka. Prosto z dworca wybraliśmy się na Bielany Wrocławskie, gdzie na naszą Marzycielkę czekała pierwsza niespodzianka. Podczas drogi dziewczynka opowiadała Pani Monice o swoich zainteresowaniach, marzeniach, o Fundacji, że ciągle czeka na nasz telefon... I opowiedziała nam o jeszcze jednym swoim marzeniu, o którym nikt nie wiedział... o tym, że chciałaby jeszcze raz polecieć samolotem. Kiedy dotarliśmy na miejsce, powiedziałam Jej, że czasami marzenia się spełniają i pokazałam śmigłowiec, z którego mieliśmy oglądać miasto z lotu ptaka... To było chyba najszybciej spełnione marzenie w Jej życiu! Wypowiedziała je głośno i za kilka minut już wygodnie siedziałyśmy przypięte pasami w fotelach śmigłowca...

W tym momencie, postanowiłam przyznać się, kim jestem i że następnego dnia spełnimy Jej marzenie. I nagle w oczach dziewczynki zobaczyłam ogromną iskierkę szczęścia, a na buzi piękny uśmiech... Niestety, na dalszą rozmowę nie było czasu, bowiem trzeba było wystartować. Wrocław "z góry" wygląda przepięknie. Na dodatek zaświeciło nam słoneczko, którego nie było tam widać ponoć od 2 tygodni... Ale przecież cały wszechświat sprzyja przy realizacji marzeń!

Po tak niezapomnianych przeżyciach udałyśmy się na Ostrów Tumski i na Rynek, bowiem Wiki obiecała Pani Monice, że policzy, ile jest wrocławskich krasnali. Hmm... My naliczyłyśmy 5, a ponoć jest ich... 103! Mamy jednak małą wymówkę - przecież następnego dnia miało się spełnić największe marzenie dziewczynki i nie miałyśmy głowy do szukania krasnali, tylko układałyśmy pytania, które dziewczynka miała zadać Anecie Zając i Mikołajowi Krawczykowi. Bowiem spotkanie z tymi aktorami było Jej największym marzeniem. Po dniu pełnym wrażeń udałyśmy się do hotelu, bowiem trzeba było zebrać siły na następny dzień.

Rano, po śniadaniu, z niecierpliwością czekałyśmy na Panią Monikę. Nagle w drzwiach Wiktoria zobaczyła swoją ulubioną aktorkę - Anetę Zając. Dziewczynka była tak szczęśliwa, że aż zaniemówiła... Później przyznała mi się, że miała łezki w oczach. Po tak miłym i wzruszającym powitaniu udaliśmy się na plan serialu "Pierwsza Miłość". Tam nasza mała Marzycielka spotkała innych aktorów, którzy grają w tym serialu: Ewę Skibińską (Teresa), Olę Zienkiewicz (Kinga), Annę Ilczuk (Emilka) a także Macieja Brzoska ( Filip). Oglądaliśmy, jak powstają kolejne odcinki, poznałyśmy tajniki pracy reżyserów i dźwiękowców. Zwiedziłyśmy także garderobę artystów, gdzie Wiktoria dostała piękny welon na pamiątkę. Następnie byłyśmy w charakteryzatorni, gdzie dziewczynka miała możliwość zobaczenia, jak Jej ukochana aktorka jest malowana i przygotowywana do nagrania kolejnej sceny. Nawet Wiki miała zrobiony piękny profesjonalny makijaż i fryzurę dopasowaną oczywiście do welonu!

I tu przyszedł czas na kolejną niespodziankę - w drzwiach ukazał się Mikołaj Krawczyk. I znowu radości nie było końca... W tym momencie spełniło się największe marzenie Wiktorii - spotkanie z Anetą Zając i Mikołajem Krawczykiem. Dużą radość sprawiła naszej Marzycielce możliwość zjedzenia obiadu z aktorami i ekipą serialu... Na specjalne życzenie Wiki były nawet lody i ciastka. Po prawie 5-cio godzinnej wizycie na planie nadszedł czas na pożegnanie. Na pamiątkę nasza podopieczna dostała piękne duże zdjęcie z wizerunkiem aktorów i z autografami. Ale to nie koniec atrakcji! Następnie udaliśmy się bowiem do Teatru Lalek na przedstawienie mikołajkowe i obowiązkowy spacer po Rynku.

Następnego dnia, przed wyjazdem, ruszyłyśmy jeszcze na spacer do ZOO. Niestety, nadszedł w końcu taki czas, że Pan Krystian musiał odwieźć nas na dworzec. I tak skończyła się nasza przygoda... Przygoda, która mam nadzieję na zawsze zostanie w pamięci naszej Marzycielki.

Wiktoria, dziękuję Ci, za to, że przez te 3 dni nie przestawałaś się uśmiechać i tym uśmiechem zarażałaś wszystkich wkoło... Pamiętaj, warto mieć marzenia!

Dziękuję także całej ekipie serialu "Pierwsza Miłość", a szczególnie:

- Całemu zarządowi ATM Grupa za umożliwienie spełnienia marzenia
- Pani Monice Salińskiej, za pomoc przy realizacji tego marzenia i za tak troskliwą opiekę
- Anecie Zając i Mikołajowi Krawczykowi - bo tak naprawdę to dzięki ich uprzejmości, życzliwości i otwartemu sercu udało się spełnić marzenie Wiktorii
- Panu Krystianowi - naszemu kierowcy, który był na każdy mój telefon, w każdym zakątku Wrocławia
- I wszystkim innym którzy przyczynili się do realizacji tego marzenia!