Spokojna, s艂oneczna niedziela. Nagle s艂ycha膰 pukanie do drzwi. Otwiera Mama, zza której wygl膮da Wiktorek. Po jego minie wida膰, 偶e wie, po co przyszli艣my…

  W czasie gdy Mama ubiera buty siostrze, my ju偶 biegniemy z Wiktorkiem po schodach…co tam mo偶e czeka膰 na dole na niego? Wreszcie rodze艅stwo dogania Wiktorka, który stoi na podwórku z szerokim u艣miechem na ustach. - To co, mo偶e wsi膮dziesz? Ale najpierw trzeba ubra膰 kask i ochraniacze na 艂okcie i kolana. I przecie偶 trzeba wypróbowa膰 tr膮bk臋 i dzwoneczek!! Wreszcie pierwsza jazda…i to jaka jazda!! Rundka woko艂o boiska przy niewielkiej naszej asy艣cie. Teraz brat chce si臋 przejecha膰, i malutka siostra te偶! Bo kto by nie chcia艂 wypróbowa膰 zielonej strza艂y.

  Byli z nami cz艂onkowie Klubu EKG, dzi臋ki którym marzenie Wiktorka mog艂o si臋 spe艂ni膰. Przyjechali na motorach a偶 z Warszawy! Ich dwa kó艂ka to kolejna atrakcja dzisiaj.

  – Wiktorku, co jest fajniejsze, motor, czy rower?

  – Roooower!!!

I natychmiast Wiktorek wsiada na swój zielony pojazd. A po co s膮 amortyzatory? A przerzutki? I jak to zrobi膰, 偶eby trzyma膰 kierownic臋 i móc tr膮bk膮 tr膮bi膰?

  Machali艣my Wiktorkowi na po偶egnanie, ale chyba nie zauwa偶y艂, zbyt zaj臋ty wypróbowywaniem nowego sprz臋tu i tr膮bieniem na kolegów…