Je艣li my艣licie, 偶e znalezienie czerwonego samochodu na akumulator, na dodatek sportowego, to nic trudnego, jeste艣cie w du偶ym b艂臋dzie. Pewnego dnia, gdy by艂y艣my z Eliz膮 na oddziale, podesz艂a do nas Weronika, jeszcze wtedy w zielonej maseczce zas艂aniaj膮cej buzi臋 i zapyta艂a mnie: Kiedy przyniesiesz mi mój czerwony samochód?

Sta艂y艣my, jak zamurowane z Eliz膮 a serce udawa艂o, 偶e spe艂nia swoj膮 rol臋. Od tego czasu ten czerwony, wymarzony samochód nie dawa艂 nam spokoju.

Po wielu perturbacjach znalaz艂y艣my w艂a艣nie taki, jaki chcia艂a Weronika i na dodatek mia艂 radio.

By艂o ju偶 pó藕no, gdy przyjechali艣my do Weroniki, dla której nasza wizyta by艂a wielk膮 niespodziank膮. Przywita艂a si臋 z nami i pó藕niej opowiada艂a, jaka by艂a grzeczna i jak pozwala si臋 bada膰 lekarzom i 偶e bardzo cz臋sto si臋 u艣miecha. Widzia艂am jednak, 偶e ju偶 nie mo偶e si臋 doczeka膰 odpakowania z papieru swojego marzenia, co wcale nie jest takie proste.

Pó藕niej ju偶 tylko ja zrywa艂am papier a Weroniczka niecierpliwie spogl膮da艂a i chcia艂a ju偶 wsiada膰. Uff jaka ulga. Wsiad艂a, pasuje, jak ula艂. Pi臋kna rakieta a w niej pi臋kna dziewczynka z u艣miechem gwiazdy filmowej. A z jak膮 pewno艣ci膮 prowadzi samochód. Tylko pozazdro艣ci膰. Jakby robi艂a to od dawna.

Szerokiej drogi Weroniko.