Ruszamy w środku nocy do Budapesztu. Pogoda zapowiada się piękna i taka jest przez cały wyjazd - w końcu to środek wakacji, a my jedziemy na południe, nie może być inaczej. Ekipa mocna - na czele z marzycielem Rafałem jadą mam MAriola, siostry Ania, Karolina, Magda i najmłodszy - brat Dominik. Cel jasny - wyścig o Grand Prix Formuły 1 na Hungaroringu właśnie pod Budapesztem.

Podróż mija szybko i przed południem jesteśmy już na miejscu. Dziewczyny wybierają  zwiedzanie miasta, natomiast ja z Rafałem udajemy się na tor. Zapowiadają się nie lada atrakcje przez 3 dni. Bo oprócz najszybszych bolidów F1 są też wyścigi GP2 w Formule Renault i bardzo atrakcyjne wyścigi Porsche.

Piątek to taki nasz chrzest wyścigowy - kilka godzin spędzonych na torze w niewyobrażalnym huku silników bez zatyczek do uszu sprawia, że w głowie dzowni do późnego wieczora. Wioczrem zwiedzanie pięknego miasta - widok na Parlament pięknie oświetlony nocą, pózniej w sobote wycieczka na wzgórze katedralne i widok na cały Budapeszt nocą.

Sobota na Hungaroringu już oczywiście z zatyczkami. F1 to ostatni trening i kwalifikacje, a GP2 i Porsche już ścigają się na całego, także 6 godzin mija raz dwa.

I tak dochodzimy do deseru - punktualnie o godzinie 14 rozpoczyna się wyścig o Wielką Nagrodę Węgier F1. Czyli kulminacja marzenia Rafała, który śledzi poczynania na torze z niemałym zainteresowaniem i zacięciem na twarzy. A po wyścigu udaje nam się jeszcze zejść na tor pod podium i bardzo blisko boksów zespołów - to też na pewno niezaponniane przeżycie.

Potem już tylko wieczorową porą droga do domu z całą wesołą ekipa. Dzięki Rafał za Twoje marzenie - i pamiętaj, że pasja to to, dla czego warto żyć. Ty taka masz - motoryzacja, oleje, smary, klucze, garaż, kanał -i nie zapominaj o Tym.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ogromne podziękowania dla Ambasady RP w Budapeszcie za pomoc w organizacji biletów oraz noclegów.