Dokładnie 4 września dowiedziałam się, że moje marzenie wkrótce się spełni. Pani Maja napisała do mnie, że znalazła się dla mnie rola, na dodatek z najbardziej przeze mnie lubianymi aktorami. Bardzo się wtedy ucieszyłam.

Wiadomość otrzymałam zaraz po szkole i nawet nie zdążyłam odrobić lekcji tylko szybko powiedziałam mamie o całej sytuacji. Mama również bardzo się ucieszyła i od razu zadzwoniłyśmy do pani Maji. Po krótkiej rozmowie dałam telefon mamie, żeby omówiła szczegóły. Pani Maja jeszcze dokładnie nie wiedziała na którą planowane są zdjęcia i w jaką postać mam się wcielić, ale to nie było dla mnie ważne. Liczyło się tylko to, że spełni się moje marzenie i zagram w "M jak miłość".

Niestety musiałam czekać. Czekałam i czekałam, myślałam, że środa (dzień wyjazdu) nigdy nie nastąpi, ale w końcu nadeszła. Wyjechałyśmy około południa. To była chyba najdłuższa podróż do Warszawy jaką odbyłyśmy. Niecałe 5 godzin drogi, pare postojów, trochę korków, ale nic, na szczęście dotarłyśmy na miejsce.

W hotelu czekała na nas bardzo miła wolontariuszka Malwina. Opowiedziała nam o której mamy być na planie, gdzie to się znajduje itp. Później zapytała, czy nie chciałybyśmy się gdzieś wybrać, więc z mamą pojechałyśmy do kina. Po seansie przespacerowałyśmy się po Starym Mieście. Widok nocą był cudowny. Do hotelu wróciłyśmy o północy i szybko położyłyśmy się spać, żeby wypocząć przed następnym dniem, który zapowiadał się bardzo męcząco, jak i bardzo fajnie.

Ranek był piękny. Poszłam na śniadanie, a tam zastał mnie ogromny szwedzki stół z mnóstwem pysznych rzeczy do wyboru. Po śniadaniu pojechałyśmy do Empika, żeby wydrukować zdjęcia aktorów na autografy. Kiedy byłyśmy gotowe, pojechałyśmy na plan filmowy.

Tam było cudownie! Cała ekipa filmowa i wszyscy aktorzy byli przemili. Od każdego wzięłam autograf i z każdym zrobiłam zdjęcie. Najmilsza była pani Basia Kurdej-Szatan oraz Felek Matecki. Zdjęcia trwały do wieczora, a ilości ujęć nie byłam w stanie zliczyć. To było bardzo wyczerpujące, ale miałam mnóstwo frajdy. Zagrałam aż w 5 scenach! Moja mama i Malwina też się załapały. Było naprawdę wspaniale i było dużo śmiechu. Po zakończeniu zdjęć poszłyśmy na wyczekiwaną pizze. Pierwszy raz w życiu miałam okazję skosztować hawajskiej pizzy. Do domu wróciłyśmy bardzo późno, ale pomimo zmęczenia trudno było mi zasnąć po tak wspaniałych przeżyciach.

Rano było mi trochę smutno, że nie jestem już w Warszawie, ale kto wie co się w życiu zdarzy... Może jeszcze kiedyś uda mi się zagrać? A może kiedyś zostanę aktorką?

Dziękujemy producentowi MTL Maxfilm oraz wszystkim zaangażowanym w spełnienie marzenia za możliwość przeżycia cudownej przygody, a obecnym na planie za ciepłe przyjęcie i wspaniałą atmosferę! :)