„Od kiedy tylko pamiętam, chciałam zwiedzić Paryż. Miłość do tego miasta wskrzesiła we mnie moja mama, która mieszkała tam przez ponad 3 lat. Podoba Mi się również ich język i kultura. Kiedy miałam 13 lat, zaczęłam czytać mangi oraz interesować się Japonią. Po około 2 latach mojego zafascynowania, przeglądając Internet, natknęłam się na artykuł o Japan Expo, czyli największych wystawach związanych z Japonią, które ponadto odbywały sie w Paryżu. Tak oto narodziło się marzenie, które było nie do zrealizowania - a przynajmniej tak myślałam. Jednakże marzenia się spełniają i oto dowód, ponieważ dzięki Fundacji Mam Marzenie i Sponsorów, byłam w tym roku na JAPAN EXPO. 

Wyjechaliśmy z domu bardzo wcześnie. Zgarnęliśmy Panią Basię i Jej córkę Oliwkę z Białegostoku (a raczej zgarnął Nas Pan Kierowca) i wyruszyłyśmy do Warszawy na samolot. Lot minął spokojnie, ale nie obyło się bez zatkanych uszu. Tam czekał na Nas Pani kierowca, która również była Polką. O godzinie ok. 19 byliśmy już w naszym hotelu w 10dzielnicy Paryża niedaleko Gare du Nord. Moje pierwsze wrażenie to "ile tu piekarni". Prawie cały Paryż to kamienice. Przepiękne, w różnych stylach. Wszystkie niby jednakowe, a jednak każda się czymś wyróżniała.

Kolejnego dnia pojechaliśmy na Japan Expo. To było bardzo ekscytujące przeżycie. Całe wydarzenie ma miejsce w 2/3 hangarach samolotowych. Pierwszego dnia była spora kolejka i żeby się tam dostać, trzeba było pokonać nie mały kawałek. Bilety były podzielone kategoriami, a My miałyśmy niezwykłe szczęście mogąc uczestniczyć w tym wydarzeniu wszystkie 4 dni. Każdy dostał po mapie i herbacie. Kiedy weszliśmy do głównego hangaru, nie mogłam nacieszyć oczu. Ogromna różnorodność, ludzie poprzebierani za postacie z bajek, gier, anime, książek. Stoiska uginały się pod towarami. Sprzedawano tam głównie gry, mangi, gadżety. Można było wypróbować grę, która wtedy była reklamowana na stoiskach nintendo, a nawet wystartować w zawodach! Miałyśmy możliwość spróbowania onigiri. Nikt nie robił żadnych problemów, każdy był przyjaźnie nastawiony i nie odmawiał np. zdjęć. Wszystkie stoiska były podzielone na sekcje. Moją ulubioną była sekcja SAKURA, ponieważ tam Japończycy sprzedawali oryginalne wyroby prosto z Japonii. Można było nawet przymierzyć i kupić kimono. Oczywiście to, co opisałam to skrawek tego, co się tam działo. Świetnie się tam bawiłam. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę.

Po powrotach z wystaw wybierałyśmy się na szybkie zwiedzanie miasta. Byłyśmy na Wieży Eiffla, La Defense, Polach Elizejskich, pod Katedrą Notre Dame, Łukiem Tryumfalnym, w Luwr i Galerii Lafayette. Zdążyłyśmy nawet zrobić małe zakupy.  Pogoda dopisywała Nam przez cały pobyt. Codziennie było po 30 stopni. Francuzi są bardzo życzliwi i pozytywnie nastawieni.

Dzień wyjazdu był bardzo ciężki. Chciałam jeszcze tu zostać. Jeszcze tyle nie zwiedziłam. Jednak dzięki temu Mam motywacje, by znów polecieć do Francji.

Chciałabym serdecznie podziękować FUNDACJI MAM MARZENIE. Mogę sobie tylko wyobrazić, ile pracy cały zespół musiał włożyć w zorganizowanie mojego wyjazdu. Nie znam całego zespołu, ale z całego serca dziękuje.  Wszystkim za zorganizowanie super wyjazdu, dziękuję Pani Basi i Oliwii za to, że były naszymi nieocenionymi towarzyszkami. Dziękuję Panu, który zawiózł i przywiózł Nas z Białegostoku do Warszawy, Sponsorowi Firmie GOOD TIME DAY SPA oraz Panu Gerardowi. Wszystkim z całego serca dziękuję! Warto marzyć!!!”     Wiktoria