Od momentu, kiedy Sara wyznała nam swoje marzenie, upłynęło ponad pół roku. W tym czasie jej ukochana klacz Ashanti czekała na terapię trenera, a Sara podnosiła swoje umiejętności jeździeckie, pracowała w stadninie i sama trenowała Ashanti "z ziemi" w oczekiwaniu na fachową terapię.  W połowie czerwca wreszcie stało się: klacz została zabrana do stadniny i rozpoczęła się praca trenerki nad koniem, która dość szybko zaczęła dawać efekty. Jednak kulminacja nastąpiła 11 lipca, kiedy to przybyłyśmy do stadniny, by towarzyszyć naszej Marzycielce i jej Ashanti w treningu. Na przepełnionym słońcem padoku Sara zaczęła lonżować swoją ulubienicę, której potem dosiadła trenerka. Jednak zanim dziewczyna wsiadła na konia, trenerka musiała go ujarzmić. Wreszcie stało się: najpierw na lonży, potem bez lonży Sara pokłusowała i jeszcze potem przez chwilkę pogalopowała po padoku, a więc można powiedzieć, że przez krótką chwilę spełniło się jej marzenie. Oczywiście do samodzielnego galopu klaczy z Sarą w siodle  na otwartej przestrzeni jeszcze długa droga i wiele treningów, lecz pierwszy krok,
najważniejszy, już został zrobiony.  Potem wręczyłyśmy naszej Marzycielce pamiątkowy dyplom i album wykonany przez uczniów klasy II Szkoły Podstawowej Ekola, w którym dzieci życzyły naszej Sarze zdrowia i sukcesów w pracy z koniem. To był niezwykle wzruszający moment, tym bardziej, że w tym ważnym wydarzeniu uczestniczyli rodzice Marzycielki i jej siostry. Spełniło się marzenie Sary, co po raz kolejny pokazało, że nigdy nie należy przestawać marzyć, bo marzenia się spełniają! W tym miejscu pragniemy podziękować sponsorom marzenia Sary: anonimowemu darczyńcy, który jako pierwszy wpłacił pieniądze na terapię klaczy Sary, Zespołowi Szkół Ekola, którego Sejmik Uczniowski zorganizował akcję "Zamiast kwiatka dla nauczyciela - terapia dla konia Sary" oraz jednemu z byłych wolontariuszy FMM, który deklaruje dalszą, niezbędną jeszcze terapię Ashanti.