Przebicie się przez całe miasto w piątek późnym popołudniem zajęło dłuższą chwilę. Cały ten trud całkowicie wynagrodził promienny i szczery uśmiech Mariki już przy powitaniu. Do wręczenia naszej pogodnej Marzycielce w bagażniku przez zakorkowane miasto jechało kilka owiniętych w zielony papier prezentów. Marika z niedowierzaniem spojrzała na to wszystko.

Domyślała się co jest ich zawartością, ale podobnie zresztą jak przy pierwszym spotkaniu z wolontariuszkami, bardzo delikatnie i starannie rozpakowywała każda z paczek. Wyczulona na drobiazgi Marika od razu zauważyła, że do jedna z paczek miała przypiętego przepięknie powycinanego papierowego motyla.  Marika w żadnym wypadku przy otwieraniu paczki nie chciała go uszkodzić.

Gdy osłona zielonego papieru w ten elegancki, choć czasochłonny sposób została zdjęta oczom Marzycielki i Jej wzruszonej mamy, pokazała się elegancka czarna torba do przenoszenia laptopa. W kolejnej paczce znajdowała się bezprzewodowa myszka. Została ostatnia z paczek. Marika doskonale wiedziała, co znajduje się w środku i nie myliła się: to czarny laptop!

Kiedy po włączeniu laptopa okazało się, że ekran jest spersonalizowany i zielony, twarz Mariki rozbłysła. Sama była ubrana w fantastycznie i elegancko skomponowane różne odcienie zielonego i szarości. Jedno był pewne - że podróż do domu z pewnością Marzycielce nie będzie się dłużyć. Czeka ją mnóstwo rzeczy do rozpracowania i ustawienia w Jej nowym komputerze!