Kiedy poznałyśmy marzenie Oli uznałyśmy, że jest naprawdę wyjątkowe, a myśl o nim przysparzała mnóstwa emocji - marzeniem Oli było pogłaskanie lwa. Razem stwierdziłyśmy że przecież nie ma marzeń nie do spełnienia i od razu zabrałyśmy się do poszukiwań. Gdy dowiedziałyśmy się o lwie o imieniu Simba, który mieszka na Podkarpaciu, od razu skontaktowałyśmy się z opiekunem, który zgodził się na odwiedziny i poznanie Simby.

 

W kwietniu wraz z Olą, oraz jej rodzicami i bratem wyruszyliśmy na spotkanie z jednym z pięciu najgroźniejszych zwierząt afrykańskich.

Przed spełnieniem marzenia postanowiliśmy wspólnie spędzić więcej czasu, zwiedziliśmy zamek w Łańcucie. Zwiedzaliśmy piękne wnętrza, oglądaliśmy zabytkowe meble, słuchaliśmy historii ludzi, którzy tam żyli. Spotkaliśmy nawet kamiennego lwa, z którym oczywiście zrobiliśmy Oli zdjęcie.

Następnego dnia wypoczęci oraz pełni zapału i energii  całą 6-ustką wyruszyliśmy do Pana Leszka, który czekał już na nas wraz z bohaterem naszego wyjazdu – lwem Simbą.

Simba okazał się prawdziwym królem zwierząt. Masywne ciało z czterema potężnymi, silnie umięśnionymi łapami, zakończonymi ostrymi pazurami. Piękna grzywa, która jest bardzo ważna - ponieważ oznacza jego siłę i zdrowie. 300 kilogramów dzikiego zwierzęcia, które było na wyciągnięcie ręki. Ola  z uśmiechem i ogromną odwagą spełniła swoje marzenie i pogłaskała lwa po grzywie – oczywiście pod czujnym okiem Pana Leszka. Później była wesoła zabawa i próby pociągnięcia Simby za ogon. Simba bardzo to lubi i zachowuje się wtedy jak mały kociak. Oczywiście lubi też biegać – długo więc trwały gonitwy Oli i Simby – oczywiście po dwóch stronach wybiegu. Zwiedziliśmy również teren, który zamieszkuje lew. Oglądaliśmy jego zabawki, patrzyliśmy gdzie śpi, oraz gdzie odpoczywa. Dzięki Panu Leszkowi dowiedzieliśmy się wiele rzeczy o życiu lwów, poznaliśmy ich zwyczaje. Oczywiście zrobiliśmy Simbie wiele zdjęć, bo okazja do bycia tak blisko króla zwierząt może się już nie powtórzyć.

 

Na koniec wręczyliśmy Oli dyplom spełnionego marzenia, oraz podziękowania dla Pana Leszka. W sercach zagościła radość, że to niecodzienne marzenie mogło się spełnić. Simba zrobił nam miła niespodziankę i dał się jeszcze podziwiać, sadowiąc się na daszku swojego „domu”.

Bardzo dziękujemy Hotelowi Grein. Dzięki uprzejmości hotelu rodzina bezpłatnie spędziła noc w Rzeszowie. 
 

I oczywiście dziękujemy Tobie, Olu za to że mogłyśmy uczestniczyć w spełnieniu tak wyjątkowego marzenia. Życzymy, aby Twoja odwaga towarzyszyła Ci na co dzień i dodawała energii Tobie i twojej rodzinie.