Miłosza i Lurę poznaliśmy niespełna rok temu. Laura pragnęła spotkać księżniczki w Disneylandzie, natomiast dla Miłosza największym marzeniem jest zdrowie młodszej siostrzyczki, dlatego pragnął pojechać do Lourdes, aby zamoczyć swoją siostrę w cudownych źródełkach.

Ponieważ oba marzenia realizowane były we Francji, postanowiliśmy je połączyć.

Nasza przygoda zaczęła się w Disneylandzie. Po wielogodzinnej podróży i noclegu stanęliśmy przed bramą bajkowego miejsca. Już sam widok pięknego zamku zapierał dech w piersiach. Laura spotkała się z Myszką Miki, Kaczorem Donaldem, Myszką Minnie a przede wszystkim miała okazję spotkać księżniczki z bajek, o których tak bardzo marzyła. Na jeden dzień przenieśliśmy się do bajkowego świata marzeń. Tutaj nawet dorośli zapominają się, że są dorosłymi i na te kilka chwil stają się dziećmi. Było tutaj tak wiele atrakcji : piękny zamek, mnóstwo kolejek i pięknych karuzel a na koniec baśniowa parada księżniczek i postaci z bajek. Laura z niedowierzaniem patrzyła jak obok niej kolejno przejeżdżały w pięknych karocach wraz z księciami jej ulubione księżniczki, m.in. Kopciuszek, Śpiąca Królewna, Elza i Anna a także Pinokio, Król Lew , Timon i Pumba, którzy tańczyli w rytm disnejowskiej muzyki.

Niestety dzień pełen atrakcji minął w mgnieniu oka ale nasza przygoda jeszcze się nie skończyła ponieważ przed nami był wyjazd do Lourdes.

Następnego dnia po pysznym śniadaniu, które dla Marzycieli i ich Roziców przygotowali wolontariusze, wyruszyliśmy do świętego miasta Lourdes, w którym wybijają cudami słynące źródła. Co prawda podróż na południe Francji zajęła nam wiele godzin, ale cały kolejny dzień w tym świętym miejscu rekompensował nam trudy podróży. Z samego rana udaliśmy się pod grotę objawień, zwiedzaliśmy i spacerowaliśmy po terenie Sanktuarium. W przeciwieństwie do szalonego dnia w Disneylandzie, dzień spędzony w Lourdes był dniem pełnym spokoju i zadumy. Na szczęście pomimo bardzo długich kolejek, udało nam się wejść do basenów z cudowną wodą gdzie każdy, sam na sam z Matką Boską z Lourdes mógł powierzyć jej swoje troski i cierpienia. Tutaj od razu czuć było, że jesteśmy w miejscu wyjątkowym…

Miłosz był zauroczony tym miejscem, na każdym kroku zachwycał się przepięknymi górami, widokami i samym miastem wraz sanktuarium. Widząc jego zainteresowanie, po obiedzie postanowiliśmy zrobić mu jeszcze jedną niespodziankę. Zaproponowaliśmy mu zwiedzanie miasta Lourdes, odwiedziliśmy dom, w którym do 11 roku życia mieszkała mała Bernadetka wraz z rodzicami, a na końcu zwiedziliśmy zamek na wzgórzu, z którego Sanktuarium w Lourdes wyglądało jeszcze piękniej.

Na koniec dnia wraz z Miłoszem i jego mamą udaliśmy się na procesję z pochodniami, w której Marzyciel bardzo chciał uczestniczyć. Tym pięknym akcentem zakończyliśmy cudowny dzień spędzony w Lourdes, który był jednym z najpiękniejszych dni w życiu Miłosza. Widok tak zachwyconego dziecka, cieszącego się każdym drobiazgiem jest dla działającego wyłącznie charytatywnie wolontariusza paliwem dzięki, któremu może robić dalej to co robi i pomaga wierzyć w sens spełnianych marzeń.

Lauro, Miłoszu cieszymy się, że choć po części przyczyniliśmy się do spełnienia Waszych marzeń.

W imieniu Laury, Miłosza z Rodzicami oraz Fundacji Mam Marzenie składamy serdeczne podziękowania firmie Recman, dzięki której mogliśmy spełnić te dwa piękne marzenia.

Dziękujemy również Wypożyczalni Samochodów MiCaR za fachową obsługę i pomoc w zorganizowaniu transportu.