Marzenia się spełniają. Bez tej możliwości natura nie podburzałaby nas do posiadania ich. To piękne słowa, ale zanim ta natura wezwie nas do ich spełnienia, musimy poznać tych, którzy o nich marzą oraz to co jest im skrycie upragnione, to co w zakamarkach duszy czeka skrycie na ujawnienie, to co jest oczekiwane i utęsknione.

VII Ogólnopolski Dzień Marzeń jaki odbywał się w Warszawie obfitował w atrakcje i to nie byle jakie. Ale jedną z nich było uroczyste wręczenie och pardon uroczyste spełnienie marzeń naszych marzycieli. A jedną z nich była oczywiście Martynka. Ale takie zwykłe zaproszenie oczywiście nie wchodziło w grę. Wtajemniczyliśmy więc w całość mamę Martynki – ona nie mogła poznać celu wizyty a przecież na imprezę można zaprosić każdego. To była więc operacja specjalna pod przykryciem. Rano pod domem Martynki czekał już nieoznakowany samochód z zaprzyjaźnionej jednostki. Kierowca – tajemniczy blondyn oczywiście tajny i małomówny wiezie naszą bohaterkę wraz z mamą na miejsce. Przyjeżdżają i już za bramą szkoły gdzie mamy swój ODM oczywiście ……… pierwsze zaskoczenie. Wolontariusz w mundurze – och a to aby prawdziwy mundur ? Oczywiście że prawdziwy.

Ale tajemnica jest utrzymywana w dalszym ciągu. Ania przejmuje „opiekę” nad naszą marzycielką. Oprowadza ją po wszystkich stoiskach. A czegóż tu nie ma – są i malowane buźki ( oczywiście nie mogło być inaczej aby nasza marzycielka nie skorzystała z tej możliwości i żeby na jej buźce nie zagościł oczywiście ciekawy wzorek ), są i nasi przyjaciele ze swoimi samochodami z czasów PRL – u ( wożenie dzieci po terenie gratis ), jest bojowy wóz straży pożarnej, są motocykliści i jest wreszcie wojskowy wóz bojowy. Tyle atrakcji ale tajemnica trzymana jest cały czas.

I w momencie pewnym werble …… Nasz mundurowy wolontariusz jest już na naszej scenie ( że też ona wytrzymała ). Pada zaproszenie do zajęcia miejsca na zaszczytnym miejscu dla naszej marzycielki. A ona wchodzi na scenę i siada bardzo poważna i przejęta. Na szczęście nasi klauni czuwają aby jednak uśmiech był tym najważniejszym. I wreszcie przychodzi ta chwila. Na scenie pojawia się tajemniczy pakunek – jest nim właśnie marzenie naszej bohaterki. A ona rezolutnie nie daje się wyprowadzić w pole przez naszego wolontariusza. I już jest uśmiech i radość. O tak właśnie dla takich chwil warto czekać i realizować marzenia. Dla uśmiechów to nasza najważniejsza nagroda.

Oczywiście Martynka była z nami prawie do samego końca, skorzystała z naszych atrakcji, jeździła samochodami z czasów młodości jej mamy, zrobiła sobie odcisk śladu dłoni na policyjnym stoisku, oraz rysowała swoje rysunki. Ten dzień będzie na pewno dla niej ważny.

Kochana Martynko jesteśmy dumni że mogliśmy spełnić Twoje marzenie nigdy nie przestawaj marzyć.

Dziękujemy firmie HENWAR z Warszawy za to że po raz kolejny spełnili marzenie naszej podopiecznej. Dzięki Wam zobaczyliśmy uśmiech na dziecięcej twarzyczce.