Od samego początku spełnienie marzenia Martyny i Wiktorii owiane było tajemnicą... Miejsce spotkania z Dawidem Kwiatkowskim musiało bowiem pozostać nieznane, aż do ostatniej chwili, z powodu niesłychanego szumu medialnego wokół młodego idola, który ostatnimi czasy wyrósł na jedną z czołowych gwiazd muzyki Pop'n'Roll w Polsce. Tylko jednej wolontariuszce FMM powierzono ten sekret, a ta nie zdradziła się aż do momentu, kiedy wraz z Marzycielkami i ich mamami stanęła przed drzwiami luksusowego hotelu w samym centrum Poznania.

W hotelowym lobby podekscytowane Panie powitał szarmancki portier, który odebrawszy od nich odzienie wierzchnie, poprosił Je by spoczęły w wygodnych fotelach eleganckiej restauracji i zechciały łaskawie poczekać na sławnego gościa, co z radością uczyniły. Dawid, jak na dżentelmena przystało, nie pozwolił na siebie długo czekać i już po chwili Jego uśmiechnięte oblicze rozjaśniło półmrok wnętrza. Widok ten rozgrzał do czerwoności serca Marzycielek. Źrenice w oczach dziewcząt rozszerzyły się do maximum, a ich policzki spłonęły pąsowym rumieńcem. Wówczas mamy odruchowo sięgnęły po aparaty fotograficzne i, niczym wytrawni paparazzi, błyskiem fleszy zainaugurowały to wielkie w życiu ich córek wydarzenie...

Onieśmielenie minęło w okamgnieniu. Dawid przywitał dziewczyny, jakby znał Je nie od dziś, a One zapiszczały tak, jak prawdziwym fankom tylko przystoi, i rzuciły mu się na szyję. Z oczu sypały im się radosne iskierki, studzone raz po raz łzami, które Dawid natychmiast ocierał czułym słowem i uśmiechem. Wzruszone dziewczyny obdarowały swoje bożyszcze torebką z upominkami. Dawid, nie pozostając dłużny, ofiarował każdej z Nich sporych rozmiarów pudło z najprawdziwszymi skarbami - kartony niemal pękały od ilości zawartych w nich "bezcennych" gadżetów! Były tam i koszulki, i płyty, i plakaty, i pocztówki..., czyli wszystko, czego dusza fanki mogłaby zapragnąć, a w dodatku - niczym tort wisienką - opatrzone zamaszystym autografem z serduszkami... Aaaaaa!!!!!

No i jak to wśród młodzieży - musiało być modnie i na topie... Posypały się "selfie" na bieżąco wrzucane na "fejsa" (Facebook'a), "lajki", "komcie" i "słit focie" z "polskim Justinem Bieberem"...

Naprawdę trudno sobie wyobrazić piękniejszą formę spełnienia tego marzenia. Piosenkarz okazał się serdecznym, inteligentnym i bardzo kulturalnym chłopakiem. Na ten moment zamienił się z Marzycielkami na role - dał im odczuć, że to popołudnie należy do nich, że to one są teraz gwiazdami, i że on się również cieszy, że miał okazję je bliżej poznać. Dawid poświęcił naprawdę sporo czasu, przeznaczonego na odpoczynek pomiędzy próbami a koncertem, naszym uroczym Marzycielkom, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni.

Niestety wszystko, nawet najpiękniejszy sen, przemija szybciej niż byśmy sobie tego życzyli, tak więc i spotkanie dobiegło końca... Na szczęście nie był to koniec wymarzonej przygody - rozentuzjazmowane fanki (wraz z mamami i wolontariuszkami) otrzymały zaproszenie na koncert do legendarnego Eskulapa - i to na VIP-owski balkon! Coś wspaniałego, nieprawdaż?

Koncert - jak marzenie. Emocje w wielu momentach sięgały zenitu, publiczność szalała. Na scenie - wulkan energii, na widowni - tłum, ścisk, pot i łzy, kilka fanek zemdlało, konieczna była pomoc medyczna... Nasze Marzycielki wytrwały jednak dzielnie do końca, głęboko wzruszone i rozanielone. Z pewnością nigdy nie zapomną tego, co przeżyły 19 grudnia 2014 roku. Naprawdę trudno znaleźć słowa, by opisać radość, jaka malowała się tego dnia na ich twarzach...

Niech to zdarzenie posłuży wszystkim niedowiarkom za kolejny dowód na potwierdzenie tezy, że warto mieć marzenia, bo marzenia po prostu się spełniają!

Dziękujemy Wam - Martyno i Wiktorio - za tak piękne marzenie i za to, że mogliśmy je spełnić. Nigdy nie przestawajcie marzyć!

Dziękujemy Dawidowi Kwiatkowskiemu za tak cudowne przyjęcie i moc niezapomnianych wrażeń! I cieszymy się, że Fundacja Mam Marzenie miała zaszczyt i przyjemność pomóc Dawidowi w dotarciu na koncert, ale... pssst! To już inna historia.