Jak już nasi wierni czytelnicy wiedzą, Maciek to fan Legii Warszawa (oczywiście dla tych niewtajemniczonych Legia Warszawa to klub piłkarski grający w ekstraklasie). Kiedy poznaliśmy już jego marzenie to wiedzieliśmy, że jego spełnienie musi oczywiście opierać się o kalendarz ligowy i oczywiście o miejsce meczu, czyli magiczny dla Maćka stadion Legii.

Kiedy tylko umieściliśmy w sieci informacje o tym marzycielu, odzew zrobił się wspaniały. Wiele osób pisało i oferowało swoją pomoc. Okazało się, iż Maciek jest wśród wielu członków rodziny kibiców Legii. Tak więc po zimowej przerwie wybraliśmy mecz. I to nie byle jaki mecz. Szlagier kolejki jakim miał być mecz Legia – Wisła obiecywał wiele emocji oraz fantastycznych przeżyć.

Kibice Legii i jej sympatycy zadbali już o wszystko. Przed meczem pod domem marzyciela zaparkował samochód, który zabrał go wraz z jego bratem w podróż marzeń do Warszawy. Już 3 godziny przed meczem Maciek mógł być na stadionie. A tam nie tylko mecz. Zresztą zanim się zaczął, atrakcji jakie przygotował klub, było co niemiara.
Spełnianie marzenia zaczęło się już od zwiedzania muzeum Legii (specjalnie otwartego dla Maćka, bo w dni meczowe jest ono nieczynne), gdzie mógł on poznać historię klubu, biografie jego zawodników. Potem, zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, doszło do zwiedzania "zaplecza" klubu, a było co zwiedzać, uwierzcie. Same szatnie piłkarzy przygotowane dla nich tuż przed meczem z gotowymi dla nich strojami, gabinet odnowy biologicznej, stołówka, magazyny strojów piłkarskich, siłownia, galeria sław Legii, wejście na murawę stadionu – a tutaj niewielu może tak wejść w dniu meczowym, więc tym większy szacunek dla organizatorów spełnienia marzenia Maćka.

I wreszcie zaczyna się mecz. Maciek zostaje ulokowany razem z  bratem Dawidem na trybunie VIP (tzw. Silver) i tutaj kolejne uznanie dla organizatorów, bo to przecież najlepsza widoczność, możliwość wejścia na salę z cateringiem (np. w czasie przerwy meczu nie bez znaczenia, biorąc pod uwagę fakt że na wózku nie ruszając się, marznie się nieco bardziej ).

Ale mecz to emocje, doping wielu tysięcy gardeł, walka sportowa na boisku, światła, wielkość stadionu. Mimo jeszcze przejściowej pory temperatura widowiska rośnie i trzyma w napięciu do ostatniej chwili. (Z kronikarskiego obowiązku dla potomnych dodamy, iż w tym meczu padł remis 2:2 ). Ostatni gwizdek i koniec meczu … Ale to nie koniec atrakcji dla Maćka.

Po meczu nastąpiło bowiem spotkanie z idolem Maćka - Dusanem Kuciakiem, słowackim bramkarzem Legii, który złożył na swoim plakacie autograf z dedykacją dla Maćka. Klub Legia przeznaczył także zestaw gadżetów klubowych jako podarunek, tyle że zostanie on wysłany pocztą, bo ktoś tam z kluczem do tej paczki zaginął po meczu i nie bardzo można było go odnaleźć.

Ale wszystko co fantastyczne szybko się kończy, więc nasi gospodarze odwożą Maćka do Gruduska, gdzie o 22.30 oddajemy całego i szczęśliwego oraz pełnego wrażeń rodzicom.

Kochany Maćku dziękujemy za możliwość spełnienia Twojego marzenia. Jak widzisz jest wielu ludzi dzięki którym, spełniają się marzenia a świat nie przestaje być lepszy.

Nigdy nie przestawaj marzyć.

Dziękujemy Klubowi Legii Warszawa oraz kibicom i sympatykom klubu, którzy zorganizowali całą logistykę podczas marzenia Maćka oraz jego niesamowity pobyt na stadionie Legii Warszawa.