I tak… dnia pi臋knego, sobotniego postanowili艣my ze smerfetk膮 Sylwi膮 odwiedzi膰 nasz膮 dzielnie walcz膮c膮 i niepoddaj膮c膮 si臋 ksi臋偶niczk臋 Marik臋 w Jej domku. Po艂o偶onym w jak偶e pi臋knym krajobrazie, w艣ród zielonych 艂膮k nieopodal znajduj膮cego si臋 drewnianego miasteczka, by spe艂ni膰 niczym dobra wró偶ka marzenie.

Wszystko trzymali艣my w jak najwi臋kszej tajemnicy, te偶, dlatego przydatni byli z rodzinki pomocnicy, by wszystko razem w jedn膮 ca艂o艣膰 si臋 u艂o偶y艂o i Marik臋 jak najbardziej zaskoczy艂o.

Marzenie z auta wyci膮gn臋li艣my, przed drzwiami po艂o偶yli艣my a Ksi臋偶niczk臋 na dwór zawo艂ali艣my. Od razu na Jej twarzy u艣miech zobaczyli艣my, smerfetk臋 Sylwi臋 wy艣ciska艂a i o chorobie na ten czas zapomnia艂a. Wielgachny karton z basenem i du偶膮, dmuchan膮 ork膮 rozpakowa艂a… By艂 z ni膮 brat i kuzynka ma艂a, co te偶 ju偶 p艂ywa膰 w basenie w motylkach chcia艂a, ale niestety w ten dzie艅 pogoda na to nie pozwala艂a.

Mama Mariki do Jej królestwa nas zaprosi艂a, herbatk臋 z ciastem na stó艂 po艂o偶y艂a. Bardzo mi艂o nam sie zrobi艂o, bo ciasto przepyszne by艂o. Tak sobie przy stole wszyscy siedzieli艣my, kolorowe bransoletki pletli艣my, na ro偶ne tematy gadali艣my i ca艂膮 historie choroby poznali艣my. Lekka chwila to dla rodzinki nie by艂a, gdy choroba znowu sie nawróci艂a i 偶ycie do góry nogami przewróci艂a. Ale oni zawsze razem ze sob膮 szcz臋艣liwi s膮 i Marik臋 w chorobie bardzo wspieraj膮, wida膰, 偶e si臋 wszyscy bardzo kochaj膮. Za go艣cin臋 podzi臋kowali艣my, Marik臋 u艣ciskali艣my i w dalsz膮 podró偶 wyruszyli艣my.

Bardzo serdecznie dzi臋kujemy Osobie Prywatnej za dobre serce i mo偶liwo艣膰 spe艂nienia marzenia.