Ogromne podziękowania dla P. Marty Skibskiej z Polish Sport Promotion za ten Cud, którego dokonała
Postanowiłem, że tym razem podejdę do relacji dość nietypowo, Napiszę nie tylko o pięknie spełnionym marzeniu, ale również o bliźniaczej Miłości chłopców, którzy żyć bez siebie nie potrafią. Pomimo tego, że to Michał spełniał swe marzenie, Wojtuś towarzyszył nam w tej drodze cały czas. Ilekroć działo się coś godnego uwagi, Michał mo’mentalnie, poznawczo badał swą myślą wszystkie możliwości braterskiego bytowania.
W sobotę 16 sierpnia na Stadionie Narodowym ma odbyć się towarzyski mecz Realu Madryt z Fiorentiną. Ciągle jeszcze nie wiemy, czy będzie możliwość spotkania się z piłkarzami Realu, a w szczególności w Cristiano. Nadchodzi wtorek, ciągle żadnej wiadomości. Środa, cisza. Czwartek, nadzieje uciekają, aż tu nagle rozentuzjazmowana P. Marta dzwoni, że udało się! Zaraz potem otrzymałem maila:

W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej przypominam jeszcze raz o spotkaniu - sobota o 12:30 proszę być w Hotelu Hilton w Warszawie. Chłopiec z Tatą muszą przyjść z dowodami osobistymi/innymi dokumentami potwierdzającymi tożsamość, aby poddać się weryfikacji. Samo spotkanie rozpoczyna się o godzinie 13:00.
Proszę także o podanie danych do biletów - Michała, jego Taty oraz jednego z wolontariuszy (imię, nazwisko i pesel). Gdy uzupełnię dane to bilety wyślę mailem do Pana.
Bardzo się cieszę, że się udało i mam nadzieję, że Michał także jest szczęśliwy i zdobędzie dla Wojtka upragniony autograf :)

Pozdrawiam serdecznie,
Marta Skibska

Do Warszawy wyruszyliśmy jeszcze przed świtem. Droga do stolicy przebiegła nam bez problemów. W Hiltonie byliśmy przed czasem. Na szczęście nie nudziliśmy się, gdyż dzięki wspaniałomyślności hotelu dostaliśmy specjalną kartę do VIP roomu, gdzie mogliśmy spędzić dowolną ilość czasu oraz smakować boskich specjałów przy barku. Wreszcie nadeszła upragniona dla Michała chwila! Wraz z ojcem udali się na spotkanie z piłkarzami Realu Madryt, a ja grzecznie odpoczywałem w VIP roomie. Nasz Marzyciel spotkał się z większością piłkarzy Realu, a przecież przyjechali w najsilniejszym składzie! Spotkał się przede wszystkim z Cristiano Ronaldo, a na jednym ze zdjęć możemy podziwiać ogromny autograf (niestety z powodu pewnej niedyspozycji „podocznej” był zakaz robienia jakichkolwiek zdjęć z Cristiano, a ochrona skrzętnie tego pilnowała). Choć emocji było co nie miara, Michał ani na chwilkę nie zapomniał o swoim bracie, który oczekiwał na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej każdej nowej informacji. Wszędy autograf, każda karta podpisana, każda informacja, gadżet, pamiątka, cudownie się dwoiły. 

Po dłuższym czasie spotkaliśmy się z Marzycielem oraz Jego tatą w głównym holu hotelu, gdzie wyczekiwaliśmy jeszcze trenera Realu. Uśmiech Michała był bezcenny, a ilość autografów wręcz zniewalająco porażała! W tym pięknym stanie, motylki zjadły nam już wszystko co mieliśmy w brzuszku, więc postanowiliśmy wybrać się na obiad.

Teraz już tylko na mecz! Po przepysznym jedzeniu, powolutku udaliśmy się w stronę Stadionu Narodowego, gdzie zakupiliśmy szaliki Realu – jak to prawdziwi kibice. Dzięki sponsorowi mieliśmy wspaniałe miejsca na trybunach. Wszyscy po raz pierwszy gościliśmy na tym obiekcie, tym jeszcze bardziej mogliśmy go podziwiać. Choć Real przegrał mecz, a sędzia to kalosz :o), emocji było tyle, że można by góry przenosić. Śmiechu również, szczególnie jak fałszywy Ronaldo wkradł się na stadion. Atmosfera meczu również była fascynująca. Fani obu drużyn pokojowo kibicowali ‘swoim’ ulubieńcom, mnóstwo dzieci/rodzin zasiadało na trybunach, nie byliśmy w stanie zauważyć żadnej nienawiści. Prawdziwy sport, prawdziwa piłka nożna, prawdziwie spełnione marzenie!

Do swoich domków wróciliśmy tuż nad ranem. Obarczeni zmęczeniem, choć bardzo szczęśliwi, udaliśmy się do swoich sennych krain.

Oczywiście zaraz po przebudzeniu Michał wraz z rodzicami udał się do Wojtka do szpitala i zawiózł Mu mnóstwo autografów, podpisane karty oraz szalik ulubionej drużyny.

„Zwycięstwo to sposób myślenia”.