W niedzielne popo艂udnie wyruszy艂y艣my spe艂ni膰 pewne marzenie. By艂y艣my bardzo podekscytowane, poniewa偶 nasz Marzyciel nie mia艂 zielonego poj臋cia, 偶e ten dzie艅 b臋dzie dla niego tak wyj膮tkowy. Mama i babcia Igora powiedzia艂y mu tylko, 偶e wpadnie popo艂udniu go艣膰. I TYLE! Pewnie dlatego mina Igora, gdy otworzy艂 drzwi by艂a tak bezcenna.

Przez pierwsze minuty patrzy艂 na nas jakby widzia艂 nas pierwszy raz na oczy. By艂o to zabawne, bo do tego powtarza艂 mantr臋: Ale mnie zrobi艂y艣cie! Nie spodziewa艂em si臋!" I tak ze sto razy. Gdy ju偶 troch臋 och艂on膮艂 i weszli艣my do salonu dr偶膮c膮 r臋k膮 zacz膮艂 rozpakowywa膰 po kolei przywiezione prezenty. Z wszystkimi obchodzi艂 si臋 bardzo delikatnie. Zrobili艣my sobie pami膮tkowe zdj臋cia. Usiedli艣my na chwilk臋 przy pocz臋stunku. Na twarzy Igora dalej szok. "Ale jak to tak szybko?" i tylko kr臋ci艂 g艂ow膮, niedowierzaj膮c, 偶e to wszystko nie jest snem. Gdy ju偶 emocje delikatnie opad艂y zabrali艣my si臋 do montowania ca艂ego sprz臋tu i rozegrania meczyków. Gdyby nie to, 偶e czeka艂a nas droga powrotna siedzia艂yby艣my pewnie bez ko艅ca!!!

Bardzo dzi臋kujemy MetLife za przekazane 艣rodki i uczestnictwo w spe艂nieniu marzenia.