Wyruszamy do Marceliny w sobotnie, ponure przedpo艂udnie. Zimny deszcz przypomina, 偶e na s艂oneczn膮 wiosn臋 musimy jeszcze chwil臋 zaczeka膰, nie szkodzi. Tym razem sk艂ad wzmocnili艣my o Filipa, który jest specjalist膮 od filmu. Nie dziwi jego obecno艣膰, skoro marzeniem jest KAMERA.

Marcelina wita nas szerokim u艣miechem, który w trakcie rozpakowywania kolejnych pakunków staje si臋 jeszcze wi臋kszy. Nie mamy w膮tpliwo艣ci, 偶e spe艂niamy jej prawdziwe marzenie, oczy b艂yszcz膮ce z emocji nie k艂ami膮. Po chwili rozmowy, do pracy przyst臋puje cz艂owiek do zada艅 specjalnych czyli Filip. Opowiada o historii filmu, rodzaju planu, roli o艣wietlenia, kadrowaniu itd., wykorzystuj膮c nasze skromne osoby do prezentacji. Marcelina z ogromn膮 uwag膮 s艂ucha uwag i testuje kamer臋. I tak gadamy, filmujemy, 艣miejemy si臋, gadamy.... Czas wraca膰. 

呕egnaj膮c si臋, Marzycielka obieca艂a, 偶e pierwszego Oscara nam zadedykuje.

呕yczymy Ci Marcelino, by艣 ka偶dego dnia, na nowo, kr臋ci艂a nieustaj膮cy film o przyja藕ni, mi艂o艣ci i nadziei.