Puk, puk. Do drzwi zapuka艂a wró偶ka z tytu艂em Magistra Akademii Magicznej, a za ni膮 sta艂o dwóch w艂ócz臋gów z kolorowymi w艂osami. Przej臋ta babcia zaprowadzi艂a niezwyk艂ych go艣ci prosto do Mateusza.

Na pocz膮tku chyba nikt nie bardzo wiedzia艂, co si臋 dzieje, tym bardziej, 偶e wró偶ka zapomnia艂a, gdzie schowa艂a zakl臋cie do przywo艂ywania prezentów. Razem z Mateuszem w艂ócz臋dzy szukali w艂ochatego plecaczka, (który jak gdyby nigdy nic wisia艂 na plecach jednego z nich), w którym mia艂o by膰 ono ukryte.Nic... Tylko klucze do zaczarowanego zamku. No to mo偶e w tobo艂ku? Aaa, tam schowany suchy chleb.

W ko艅cu wró偶ka zajrza艂a do swojego kuferka. Jest! Ale kto odczyta zakl臋cie, je偶eli w Akademii Magicznej nie ucz膮 alfabetu? Mateusz d艂ugo si臋 zastanawia艂, ale w ko艅cu co艣 mu si臋 wydawa艂o, 偶e tata to chyba umie czyta膰. Na raz, dwa, trzy Mateusz i go艣cie zawo艂ali tat臋.Ale tata nie czu艂 si臋 na si艂ach, wi臋c Mateusz musia艂 wo艂a膰 babci臋. Trzy, cztery i babcia ju偶 zabra艂a si臋 do pomocy.

Trzeba by艂o zaczarowa膰 trzy razy, bo ró偶d偶ka by艂a ju偶 troch臋 stara, ale w ko艅cu si臋 uda艂o- wró偶ka odnalaz艂a prezent za kanap膮. Pi臋kny, bia艂y tablet a na nim gra Angry Birds, która od razu wci膮gn臋艂a Mateusza."Dziadek to chyba p臋knie, jak to zobaczy..." powiedzia艂 Mateusz. No, ca艂e szcz臋艣cie nic takiego si臋 nie sta艂o, chocia偶 u艣miech to mu si臋 rozszerzy艂.

Babcia pocz臋stowa艂a go艣ci ciastkami "w艂asnego wypieku", podczas gdy Mateusz nauczy艂 si臋 trafia膰 w dzikie 艣winie i rzuca膰 ró偶d偶k膮 na odleg艂o艣膰.

 

Za to w powrotn膮 drog臋 go艣cie zabrali nowego wolontariusza. Mateusz podarowa艂 im Misia, bliskiego sercu Go艣ki, który samotnie siedzia艂 na ganku, jakby wypatruj膮c jej ponownej wizyty.