Pierwsze spotkanie z naszą nową Marzycielką, dwunastoletnią Darią, zaplanowałyśmy na ostatni weekend kalendarzowej zimy. Miałyśmy nadzieję, że w końcu ujrzymy długo wyczekiwane słońce i będziemy mogły cieszyć się wiosenną pogodą. Niestety, przywitał nas kolejny mroźny i wietrzny dzień i marzyłyśmy tylko o tym, aby jak najszybciej znaleźć się w ciepłym pokoju. Dlatego też od razu poprawiły nam się humory, gdy dotarłyśmy do mieszkania dziewczynki. Otworzyła nam sama Daria o promiennym uśmiechu, który z pewnością przyćmiłby najcieplejsze nawet słonko. Była przeszczęśliwa z powodu naszej wizyty, cieszyła się, że to właśnie do niej przychodzą goście. Po wesołym przywitaniu z Marzycielką, poznałyśmy Jej bardzo sympatyczną mamę i młodszą siostrę, ośmioletnią - Gabrysię.

Daria od razu zgodziła się na pozowanie do zdjęć, których zrobiłyśmy wyjątkowo dużo. Dziewczynka z wyjątkową ochotą uśmiechała się do obiektywu, prosiła nas, abyśmy dokumentowały każdą Jej promienną minkę. Najwięcej zdjęć powstało, gdy nasza Marzycielka rozpakowywała lodołamacz ukryty pod kilkoma warstwami kolorowego papieru, najpierw z wielką ciekawością rozwiązywała zieloną wstążeczkę, potem rozrywała papier, ściągała folię… I po raz kolejny oczarowała nas swoją wielką radością. Trzymała w rączkach grę planszową z mnóstwem różnych pytań i przysłów. Natychmiast zaczęłyśmy zabawę, Gabrysia czytała nam zagadki, a my głowiłyśmy się nad odpowiedziami. Co jadał Kłapołuchy? Co spotyka tego, który kopie pod kimś dołki? Czym jest „sanna”? … Nie mogło być inaczej, rozgrywkę wygrała Daria, która i nam nieraz musiała podpowiedzieć, znała odpowiedzi na wszystkie najtrudniejsze pytania! Lepszego prezentu nie mogłyśmy wybrać! Daria cały czas była oczarowana swoją nową grą.

Po zabawie dziewczynka wyciągnęła swoje ulubione puzzle. Próbowałyśmy układać je razem, ale Marzycielka dobierała poszczególne elementy o wiele szybciej niż my. Złożyłyśmy ze sobą trzy czy cztery elementy, gdy Daria prezentowała nam już niemalże połowę obrazka! Przy okazji układania, dowiedziałyśmy się również, że dziewczynka jest wielką wielbicielką Kubusia Puchatka, razem z młodszą siostrą tworzy tak dobraną parę przyjaciół jak sam Kubuś i Prosiaczek. Ponadto, mama wychwalała swoją córkę za niezwykłe umiejętności aktorskie, Marzycielka kiedyś fenomenalnie zagrała babcię w „Czerwonym Kapturku”.

Mogłybyśmy bawić się z naszą nową Podopieczną cały dzień, ale musiałyśmy pamiętać o naszej misji, wyciągnęłyśmy fundacyjne kredki i wręczyłyśmy dziewczynce kartkę, aby mogła narysować nam swoje największe marzenie. Daria przez chwilę się zastanawiała, po czym naszkicowała nam kolorowy, kwadratowy przedmiot i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Wtedy to my miałyśmy za zadanie odgadnąć, co przedstawia rysunek dziewczynki. Marzycielka, słysząc nasze złe odpowiedzi, przyniosła nam jedną ze swoich gier. Dowiedziałyśmy się, że jest to Jej ulubiona zabawka, ale niestety nie nadaje się już do użytku, ponieważ jakiś czas temu się zepsuła. Dziewczynka podpisała swój obrazek nazwą gry „Eureka”. Wiedziałyśmy już, że nic nie uszczęśliwi tak Darii jak Zestaw edukacyjnych gier planszowych, które są dla Niej najlepszą rozrywką. Może grać w nie razem z siostrą i mamą, a także miło spędzać czas podczas długich pobytów w szpitalu, kiedy brakuje Jej czegoś do zajęcia.

Z przykrością żegnałyśmy się z Darią, której uśmiech tego dnia zastąpił nam nieobecne jeszcze słońce. Z niecierpliwością czekamy na kolejną wizytę u Marzycielki. Mamy nadzieję, że Jej marzenie uda się spełnić jak najszybciej i już niedługo znowu będziemy mogły cieszyć się wielką radością dziewczynki!