To by艂o chyba najszybciej spe艂nione marzenie w historii fundacji – w pi膮tek Dominik wyzna艂, o czym marzy, a ju偶 w sobot臋 marzenie zapakowane w zielony papier wyl膮dowa艂o na jego kolanach. Kiedy zjawi艂y艣my si臋 u niego z wielkim pud艂em, patrzy艂 z niedowierzaniem. Uwierzy艂 chyba dopiero wtedy, kiedy z pude艂ka wy艂oni艂 si臋 laptop. Natychmiast zacz臋艂o si臋 ogl膮danie, instalowanie programów i wgrywanie gier. Wida膰 by艂o, 偶e z ka偶d膮 chwil膮 ro艣nie rado艣膰 naszego Marzyciela, oczy – wielkie ze zdziwienia – wracaj膮 do normalnych rozmiarów, a na twarzy pojawia si臋 coraz wi臋kszy u艣miech. A偶 mi艂o by艂o patrze膰. Kiedy po dwóch godzinach zacz臋艂y艣my zbiera膰 si臋 do wyj艣cia, Dominik prawie nas nie widzia艂. Zacz膮艂 w艂a艣nie swój wirtualny mecz pi艂karski i ca艂膮 uwag臋 skupi艂 na tym, co dzia艂o si臋 na boisku. Wygl膮da na to, 偶e osi膮gn臋艂y艣my cel – Dominik b臋dzie móg艂 zag艂臋bi膰 si臋 w inny 艣wiat, wygrywa膰 kolejne mecze, prze偶ywa膰 nowe przygody, zapominaj膮c cho膰 na jaki艣 czas o czekaj膮cym go poniedzia艂kowym zabiegu. A my b臋dziemy trzyma膰 kciuki.