Cztery Dni w Rzymie -pami─Ötnik Wojtusia z podró┼╝y marze┼ä.

Dzień I

Z emocji nie mog┼éem spa─ç - obudzi┼éem si─Ö o 5 rano, a samochód przyjecha┼é 2 godziny pózniej. Droga na lotnisko Pyrzowice ko┼éo Katowic trwa┼éa prawie 4 godziny. Samolot mia┼é odlecie─ç o godzinie 11: 55, lecz zosta┼é opózniony o blisko 5 godzin. Po d┼éugim i nudnym czekaniu w ko┼äcu wystartowali┼Ťmy w podró┼╝ do Rzymu. Troch─Ö si─Ö ba┼éem, kiedy samolot si─Ö trz─ůs┼é, bo wpadli┼Ťmy w turbulencje, ale poniewa┼╝ Pan kapitan og┼éosi┼é , ┼╝e jestem honorowym pasa┼╝erem i pocz─Östowa┼é nas jedzeniem, lot uwa┼╝am za udanyJ Po wyl─ůdowaniu kapitan zaprosi┼é nas do kokpitu, gdzie mog┼éem zobaczy─ç na w┼éasne oczy jak wygl─ůda kabina samolotu.( dosta┼éem równie┼╝ od za┼éogi jego miniatur─Ö...Na lotnisku czeka┼éy na nas Ciocia Edyta - siostra mamy i Pani Ewa, która mia┼éa nam pomóc w wynajmie samochodu. Ostatecznie pojechali┼Ťmy jej autem i autem Cioci do mieszkania, które sta┼éo si─Ö naszym tymczasowym domem przez najbli┼╝sze 3 dni. Chocia┼╝ ten dzie┼ä by┼é bardzo m─Öcz─ůcy, usn─ů┼éem kamiennym snem strudzonego w─Ödrowca.

Dzień II

Gdy otworzy┼éem oczy, z powodu zaci─ůgni─Ötych na oknach rolet, pomy┼Ťla┼éem, ┼╝e jeszcze jest noc. Tymczasem, dzi─Öki kochanej mamie czeka┼éo na mnie w kuchni królewskie ┼Ťniadanie z┼éo┼╝one z parówek, sa┼éatki z pomidorów, owoców i mleka z p┼éatkami. Po ┼Ťniadaniu pojechali┼Ťmy samochodem Pani Ewy na spotkanie z franciszkaninem Ojcem Witoldem, który zgodzi┼é si─Ö by─ç dzi┼Ť naszym ciccerone (przewodnikiem) Zwiedzenie Rzymu rozpocz─Öli┼Ťmy od Piazza Wenecja, przy której znajduje si─Ö pomnik Nieznanego Zo┼énierza, zbudowany przez Mussoliniego. Stamt─ůd autobusem dotarli┼Ťmy na wzgórze Kapitolskie, aby zwiedzi─ç ruiny Forum Romanum. Po wej┼Ťciu na Kapitol przed nami ukaza┼é si─Ö pos─ůg mojego ulubionego rzymskiego cesarza i staro┼╝ytnego filozofa, Marka Aureliusza. Brodaty , silny m─Ö┼╝czyzna na pi─Öknym rumaku, z wyci─ůgni─Öt─ů przed siebie r─Ök─ů, zrobi┼é na mnie ogromne wra┼╝enie. Zawsze chcia┼éem by─ç takim cz┼éowiekiem jak on, dlatego moje spotkanie z Markiem Aureliuszem by┼éo dla mnie ogromnym prze┼╝yciem . Spod pos─ůgu poszli┼Ťmy na schody kapitolskie , które zaprojektowa┼é Micha┼é Anio┼é. My┼Ťl─Ö, ┼╝e zrobi┼é to z my┼Ťl─ů o mnie, bo bardzo ┼éatwo si─Ö po nich jezdzi na wózku. Potem poszli┼Ťmy zwiedza─ç Muzeum na Kapitolu, gdzie znajduje si─Ö orygina┼é pomnika Marka Aureliusza, który widzieli┼Ťmy na dziedzi┼äcu.. Byli┼Ťmy w sali, gdzie zgromadzono popiersia rzymskich cesarzy i najs┼éynniejszych filozofów staro┼╝ytno┼Ťci. Rozpozna┼éem Sokratesa, Cycerona, Marka Aureliusza, Liwi─Ö i Oktawiana. Bardzo spodoba┼éa mi si─Ö rze┼╝ba Herkulesa cho─ç pomy┼Ťla┼éem, ┼╝e ci wszyscy rzymscy i greccy bogowie i w┼éadcy musieli by─ç bardzo biedni, skoro nie mieli pieni─Ödzy na ubrania i chodzili nadzyJ Po zwiedzeniu Kapitolu zeszli┼Ťmy na dó┼é na Forum Romanum, gdzie zobaczyli┼Ťmy budynek rzymskiego Senatu (wydaje si─Ö bardzo ma┼éo reprezentacyjny jak na takie Cesarstwo, jakim by┼é Rzym) i ruiny ┼Ťwi─ůty┼ä i innych budynków. Nast─Öpnie poszli┼Ťmy spacerkiem w kierunku Kolosseum. Jak sama nazwa wskazuje jest to ogromna budowla. Dzi─Öki mojemu wózkowi omin─Öli┼Ťmy ogromn─ů kolejk─Ö do wej┼Ťcia i wind─ů wjechali┼Ťmy na pierwsze pi─Ötro. Tam opowiedzia┼éem Panu Piotrowi histori─Ö gladiatora o imieniu Verrus, który dzi─Öki swojej odwadze zyska┼é wolno┼Ť─ç od cesarza Tytusa. Zwiedzaj─ůc to miejsce staro┼╝ytnej rozrywki, oczami wyobrazni widzia┼éem tysi─ůce widzów zgromadzonych na pokazie walki gladiatorów i domagaj─ůcych si─Ö od cesarza " panem et circentem"czyli chleba i igrzysk. Przymkn─ů┼éem oczy i prawie da┼éo si─Ö s┼éysze─ç ryk dzikich zwierz─ůt i krzyk zabijanych gladiatorów, walcz─ůcych o swoje ┼╝ycie ku uciesze plebsu, patrycjuszy i rzymskiego cezara. W gmachu Kolloseum zwiedzili┼Ťmy równie┼╝ wystaw─Ö o Erosie -greckim bogu mi┼éo┼Ťci. Pózniej wst─ůpili┼Ťmy do pizzerii na obiad. Pizza(bez obrazy dla w┼éa┼Ťcicieli i sympatycznych kelnerów) nie przypad┼éa mi do gustu. Po posi┼éku zwiedzili┼Ťmy pierwszy na ┼Ťwiecie katolicki ko┼Ťció┼é czyli SS Giovanni et Laterano. Jest to monumentalna budowla i jeden z najpi─Ökniejszych ko┼Ťcio┼éów jakie widzia┼éem w swoim ┼╝yciu. Podczas zwiedzania tej bazyliki rozmawia┼éem z ojcem Witoldem o religii aria┼äskiej, która nie uznawa┼éa Jezusa za Syna Bo┼╝ego, za co zosta┼éa pot─Öpiona przez papie┼╝a Innocentego III i ekskomunikowana. Rozmowa z ojcem Witoldem by┼éa tak┼╝e dobr─ů okazj─ů, aby porozmawia─ç o ┼╝yciu i filozofii ┼Ťw. Franciszka z Asy┼╝u. Po powrocie do naszego rzymskiego domu, zjad┼éem ma┼é─ů kolacj─Ö i po ca┼éym wyczerpuj─ůcym dniu sp─Ödzonym na zwiedzaniu Rzymu, zasn─ů┼éem twardym snem sprawiedliwego.

Dzień III

Kolejnego dnia naszej rzymskiej wyprawy postanowili┼Ťmy zwiedzi─ç Watykan -stolic─Ö ko┼Ťcio┼éa katolickiego. Chocia┼╝ podobno wszystkie drogi wiod─ů do Rzymu, ale ta do Watykanu nie by┼éa wcale taka prosta. Po godzinie dojechali┼Ťmy do wrót papieskiego miasta, ale by dosta─ç si─Ö na plac ┼Ťw. Piotra, musieli┼Ťmy pokona─ç ruchome schody, co na wózku nie jest ┼éatw─ů spraw─ů. W dotarciu pod budynek ┼Ťwi─Ötego Officium pomóg┼é nam przypadkowo spotkany ksi─ůdz z Meksyku Alvaro Correa ( grazie padre!) , który tu mieszka i wyk┼éada na papieskiej uczelni. Tam czeka┼éa na nas Pani Anna z polskiej ambasady przy Stolicy Apostolskiej, która pomog┼éa naszej grupie omin─ů─ç kilometrow─ů kolejk─Ö do grobu Papie┼╝a Jana Paw┼éa II. W podziemiach Bazyliki ┼Ťw. Piotra zobaczyli┼Ťmy przy grobie Papie┼╝a┬ľPolaka t┼éum modl─ůcych si─Ö pielgrzymów, których podobno jest wi─Öcej ni┼╝ na grobie Chrystusa w Jerozolimie. Po krótkiej modlitwie za dusz─Ö Karola Wojty┼éy Pani Ania oprowadzi┼éa nas po grobach innych papie┼╝y i kaplicach narodowych.. Jeszcze tylko pami─ůtkowe zdj─Öcie na tle Bazyliki i poszli┼Ťmy dalej, do Muzeum Watyka┼äskiego. Kolejka jak─ů zobaczyli┼Ťmy do muzeum mia┼éa chyba ze 2 km, ale nam si─Ö uda┼éo j─ů omin─ů─ç dzi─Öki mnie - hahahaha! W muzeum zobaczyli┼Ťmy Pinakotek─Ö, czyli papiesk─ů kolekcj─Ö.460 obrazów, min. dzie┼éa Leonarda da Vinci, Rafaela Santi i Giotta. Najbardziej podoba┼é mi si─Ö obraz "Kuszenie Adama i Ewy┬ö, na którym malarz umie┼Ťci┼é mnóstwo zwierz─ůt ┼╝yj─ůcych w raju. Nast─Öpnie przeszli┼Ťmy do Kaplicy Syksty┼äskiej, gdzie na ┼Ťcianach i suficie znajduj─ů si─Ö freski namalowane przez Micha┼éa Anio┼éa, Widok by┼é naprawd─Ö imponuj─ůcy -na mnie najwi─Öksze wra┼╝enie zrobi┼é S─ůd Ostateczny. W kaplicy panowa┼é ogromny ┼Ťcisk i chocia┼╝ obowi─ůzuje tam zakaz robienia zdj─Ö─ç, co chwila rozb┼éyskiwa┼éy flesze aparatów fotograficznych, po czym nast─Öpowa┼é krzyk stra┼╝ników. Po zwiedzeniu Kaplicy nadszed┼é czas na "ma┼ée conieco"czyli lunch. Ja , mama i Piotrek ( zd─ů┼╝yli┼Ťmy w mi─Ödzyczasie przej┼Ť─ç na ty) zajadali┼Ťmy si─Ö krewetkami z ry┼╝em, a Adam i Asia tradycyjnie spa┼éaszowali ogromne pizze margharity.. Po posi┼éku poszli┼Ťmy do Bazyliki ┼Ťw. Piotra, gdzie by┼éo mnóstwo rzezb ( min. Pieta Micha┼éa Anio┼éa) obrazów i o┼étarz papieski. Bazylika jest naprawd─Ö pi─Ökna -kolorowa i pe┼éna przepychu. Pod koniec zwiedzania podeszli┼Ťmy do nawy, która nie zosta┼éa jeszcze odrestaurowana. Musz─Ö przyzna─ç, ┼╝e nie pachnia┼éo tam ró┼╝ami. Potem odpocz─Öli┼Ťmy chwil─Ö na placu ┼Ťw Piotra, gdzie by┼éo mnóstwo go┼é─Öbi. Po zwiedzeniu Watykanu pojechali┼Ťmy do domu troch─Ö odsapn─ů─ç, bo czeka┼éa na nas wieczorem kolejna wyprawa. Tym razem mieli┼Ťmy odwiedzi─ç dawn─ů kole┼╝ank─Ö Piotra ze studiów ,która jest dziennikark─ů i korespondentk─ů PAP w Rzymie. Przed spotkaniem przypadkowo weszli┼Ťmy do ko┼Ťcio┼éa ┼Ťw. Anastazji, gdzie odbywa┼éa si─Ö w┼éoska msza. Wierni z wielkim nabo┼╝e┼ästwem i rado┼Ťci─ů dotykali ┼Ťw. Sakramentu, a ksi─ůdz który okaza┼é si─Ö by─ç Polakiem, pozwoli┼é równie┼╝ i nam Go dotkn─ů─ç, Po tej niezwyk┼éej wizycie w ko┼Ťciele, udali┼Ťmy si─Ö na Piazza Bocca della Verita czyli Plac Usta Prawdy. Znajduje si─Ö tam ko┼Ťció┼é, w którego przedsionku zachowa┼éo si─Ö wielkie kamienne ko┼éo z wyrzezbion─ů twarz─ů o otwartych ustach. Tradycja mówi, ┼╝e je┼Ťli kto┼Ť k┼éamie i w┼éo┼╝y do tych ust palec, to zostanie on odci─Öty. Na szcz─Ö┼Ťcie by┼éo akurat zamkni─Öte, bo kto wie co by si─Ö z nami sta┼éo. Wkrótce przyjecha┼éa Pani Sylwia z jej m─Ö┼╝em Markiem i córk─ů Tosi─ů.. Spacerkiem poszli┼Ťmy razem na Zatybrze, na wykwintn─ů kolacj─Ö. Ja jad┼éem grillowan─ů ryb─Ö-miecz , Asia i Adam spaghetti carbonara, Pani Sylwia z rodzin─ů pizz─Ö, Piotrek tortellini z grzybami, a mama sa┼éatk─Ö z tu┼äczykiem. Pyszne! Kolacj─Ö zako┼äczyli┼Ťmy deserem . By┼éa to Panna cotta , która niestety nie by┼éa taka dobra jak inne Panny, które znam. Do domu wrócili┼Ťmy dobrze po pó┼énocy, zm─Öczni ale za to pe┼éni wra┼╝e┼ä!

Dzień IV

Ostatni dzie┼ä wycieczki do W┼éoch postanowili┼Ťmy sp─Ödzi─ç nad morzem. Po zasi─Ögni─Öciu rady naszych rzymskich znajomych postanowili┼Ťmy wyjecha─ç z miasta na po┼éudnie, na pla┼╝─Ö w Sabaudii, która s┼éynie z czysto┼Ťci i lazurowego koloru wody. Podró┼╝ samochodem trwa┼éa prawie 2 godziny . Po drodze kupili┼Ťmy pyszne brzoskwinie, które os┼éodzi┼éy nam czas jazdy. Mimo, ┼╝e nie by┼éo zbyt gor─ůco co┼Ť mi uderzy┼éo do g┼éowy i zacz─ů┼éem w kó┼éko powtarza─ç nazw─Ö miejscowo┼Ťci do której zmierzali┼Ťmy. Rodze┼ästwo i mama próbowali mnie uciszy─ç ale nie uda┼éo im si─Ö. No cóz, takie zwariowane momenty zdarzaj─ů si─Ö nawet filozofom..... Pla┼╝a w Sabaudii by┼éa naprawd─Ö pi─Ökna -piaszczysta i po┼éo┼╝ona na stromym wybrze┼╝u otoczonym lazurowym morzem. Po krótkim odpoczynku i opalaniu poprosi┼éem Piotrka aby zaniós┼é mnie do wody. Tam na le┼╝aku mog┼éem zanurzy─ç stopy w ciep┼éej, ┼Ťródziemnomorskiej wodzie, co by┼é zawsze jednym z moich marze┼ä. Szum wody by┼é bardzo uspokajaj─ůcy i sk┼éania┼é do filozoficznych przemy┼Ťle┼ä. Pod wp┼éywem chwili zacz─ů┼éem s┼éucha─ç nagranej na MP3 dyskusji z profesorami Lipcem i Mrozem, jaka odby┼éem na kilka dni przed wyjazdem do Rzymu. To magiczne miejsce, na zawsze pozostanie w mojej pami─Öci.. Na pla┼╝y czas p┼éynie szybko i ani si─Ö nie obejrza┼éem ju┼╝ nadszed┼é czas powrotu do domu. Podró┼╝ powrotna trwa┼éa tylko godzin─Ö i choci─ůz by┼é to ostatni dzie┼ä mojej wyprawy marze┼ä z rado┼Ťcia wrócili┼Ťmy do miasta na tradycyjny w┼éoski obiad. Jedli┼Ťmy ( oczywi┼Ťcie) pizz─Ö margherit─Ö popijan─ů Fant─ů. Na deser spa┼éaszowa┼éem tiramisu o smaku truskawkowym, które by┼éo naprawd─Ö delicioso ( rozw┼éoszczy┼éem si─Ö w tym Rzymie co niemiara). Po powrocie do domu Piotr wr─Öczy┼é mi certyfikat spe┼énionego marzenia, który oficjalnie nada┼é mi tytu┼é marzyciela Fundacji Mam Marzenie. Jutro Piotr, Asia i Ada┼Ť wracaj─ů do Polski a ja z mama zostaj─Ö na leczenie. Chicia┼╝ jestem chory i nie mog─Ö chodzi─ç b┼éyskam wiedz─ů i wiem ┼╝e marzenia si─Ö spe┼éniaj─ů. I wy ci, którzy wybieracie si─Ö do Rzymu pami─Ötajcie co powiedzia┼é jeden z papie┼╝y: "Wam, którzy przybywacie do Rzymu na krócej ni┼╝ 3 tygodnie, mówi─Ö - ┼╝egnajcie! Ale je┼Ťli zostajecie tu na d┼éu┼╝ej, mówi─Ö Wam -do zobaczenia"